Cisza jest darem. Mieszka na dnie duszy. Nie narzuca się sama z siebie. Otula i chroni rdzeń, tajemnicę istnienia niedostępną dla pustej gry słów. Można co najwyżej docierać do niej oczyszczając myśli i uwagę z tego, co zbędne i zwodnicze. Trzeba też czujnie zastygać w bezruchu i świadomie rezygnować z pędu za pozorami i modą - religią ludzi odartych z własnej tożsamości, bezrefleksyjnie podążających za tłumem do nich podobnych, w szalonej gonitwie po pawie pióra próżności.
Takie docieranie do ciszy wymaga nieustannego, świadomego nastawienia na to, co otwiera do niej drogę, do nie wpuszczania do domu i serca cywilizacyjnej tandety. Ważne jest też, aby akceptować samotność, bo to przecież jest warunkiem mądrego i wolnego wybierania.
Warto tak właśnie strzec przed zgiełkiem i szumem swojej ciszy, bo ona pięknie brzmi pod kopułą kapickiego nieba, a bez niej moje oczy byłyby ślepe, a uszy głuche na dramaturgię i mistycyzm tego spektaklu natury.
wtorek, 2 września 2014
środa, 20 sierpnia 2014
Sierpniowe safari po kapickich łąkach.
Tego lata deszcze omijały okolice Kapic. Słoneczny żar wyssał wodę z łąk i brzezin. Zdarza się, że tam, gdzie bywało grząsko i mokro da się obecnie nawet jechać samochodem. Ta łatwość poruszania się zdumiewa mnie, ale i rozczarowuje. Torfowiska prawie bez wody to przecież już nie to samo miejsce .
Nie to samo, ale dla mnie i tak dalej pozostaje pięknym. A woda i tak powróci wraz z deszczami późnego lata i jesiennymi szarugami.
Nie to samo, ale dla mnie i tak dalej pozostaje pięknym. A woda i tak powróci wraz z deszczami późnego lata i jesiennymi szarugami.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Konie w aureolach.
Tylne, padające skośnie światło okalało sylwetki końskie poświatą, kontrastującą z ciemnym tłem lasu. Ta delikatna poświata urzekała mnie i zachwycała, ale próba zapisania jej w ostrym i technicznie poprawnym kadrze nie powiodła się. Ciężar dokumentu przytłaczał bowiem na tyle, że na magię zabrakło już miejsca. Na szczęście, pamiętałem o rozmazańcach blikowanych uzyskiwanych przy pomocy lustrzanej koerańskiej osiemsetki. http://igoriwaszko.blogspot.com/2013/11/rozmazance-blikowane.html
Zastosowanie tego obiektywu, manualne ustawienie ostrości i parametrów naświetlenia pozwoliło mi zamienić światło uwięzione w grzywach w koliste aureolki. Rozproszony blask snuł się po końskich grzbietach, tak, jak zwiewna i kapryśna mgiełka. Rozmyta ostrość linii nie odciągała już uwagi od czarodziejskiej gry światła. Cały czas widoczne, lecz zdominowane i skrywane przez oczywistość konkretu błękity uwidoczniły się. Teraz wystarczyło już tylko nacisnąć spust migawki.
Zastosowanie tego obiektywu, manualne ustawienie ostrości i parametrów naświetlenia pozwoliło mi zamienić światło uwięzione w grzywach w koliste aureolki. Rozproszony blask snuł się po końskich grzbietach, tak, jak zwiewna i kapryśna mgiełka. Rozmyta ostrość linii nie odciągała już uwagi od czarodziejskiej gry światła. Cały czas widoczne, lecz zdominowane i skrywane przez oczywistość konkretu błękity uwidoczniły się. Teraz wystarczyło już tylko nacisnąć spust migawki.
czwartek, 7 sierpnia 2014
Marzenia
Marzenia są jak ptaki, zasiedlają niebo, szybują swobodnie nad głowami, a kiedy nikną za linią horyzontu lub przemieniają się w konkret zostaje po nich lekka i ulotna smuga. Ta, z kolei, rozpływa się jak mgliste nadrzeczne opary o brzasku dnia, pozostawiając po sobie rysę na monolicie zdarzeń. To ta właśnie rysa sprawia, że wszystko co się wydarza jest niedopełnione i naznaczone dojmującą tęsknotą, niedosytem, nieodłącznie wpisanym w istotę człowieczego losu. Myślę, że to dlatego za jedną dalą odkrywamy drugą dal, a za nią następną, następną, ....... !
P.s. Wiosenny przelot gęsi nad rozlewiskami Biebrzy. Zdjęcie zrobione o brzasku dnia w marcu 2012 roku w Burzynie.
P.s. Wiosenny przelot gęsi nad rozlewiskami Biebrzy. Zdjęcie zrobione o brzasku dnia w marcu 2012 roku w Burzynie.
niedziela, 27 lipca 2014
Bocianie impresje z niebem w tle.
Tego wieczoru chmury podświetlone czerwonawym światłem układały się w pasy na błękitnym, choć już wyraźnie ciemniejącym niebie. Sylwetki bocianiuków odcinały się wyraźnie od kolorowego nieba. Ledwo zdążyłem zamknąć w kadrze to zjawiskowe piękno zanim zapadł zmrok. Widać to, co urzeka i zachwyca trwać musi krótko. Trzeba być świadomie nadzwyczaj uważnym, aby krzątanina wokół spraw codziennych i banalnych nie przysłoniła nam ulotnego piękna, jakim obdarowuje nas los.
Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=184&sort=1
Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=184&sort=1
niedziela, 20 lipca 2014
Bocianiuki lipcowe.
Bocianiuki szybko rosły. Stawały się aktywniejsze, rozkładały i prostowały skrzydła, podskakiwały, wypinały
piersi, rozpierały się i staczały drobne potyczki pomiędzy sobą, a na to potrzebna była przestrzeń.W gnieździe zrobiło się ciasno. Z tego powodu rodzice nocują i odpoczywają w lipcu już na dachach pobliskich zabudowań, pozostawiając gniazdo dzieciom.
Bocianiuki nie marnowały czasu i przygotowywały się intensywnie do pierwszego w swym życiu lotu.
W końcu stało się i 20 lipca wyleciały z gniazda.
Na razie nie odlatują daleko i szybko powracają.
Nie są jeszcze w pełni samodzielne. Nadal czekają więc na pokarm dostarczany przez rodziców.
Dorosłe ptaki przynoszą w dziobach nie tylko jedzenie dla młodych. Przynoszą także drobne gałązki, budulec niezbędny do utrzymywania gniazda w dobrym stanie.
Matka nie pozostaje długo w gnieździe, pozostawia żaby, myszy, zaskrońce młodym, poutyka przyniesione gałązki i odlatuje.
Pod czujnym okiem i opieką dorosłych bocianiuki uczą się życia. W sierpniu będą już samodzielne i gotowe do odlotu. Na razie wpisują się swoją obecnością w mój przydomowy pejzaż.
Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=214&sort=1
Bocianiuki nie marnowały czasu i przygotowywały się intensywnie do pierwszego w swym życiu lotu.
W końcu stało się i 20 lipca wyleciały z gniazda.
Na razie nie odlatują daleko i szybko powracają.
Nie są jeszcze w pełni samodzielne. Nadal czekają więc na pokarm dostarczany przez rodziców.
Dorosłe ptaki przynoszą w dziobach nie tylko jedzenie dla młodych. Przynoszą także drobne gałązki, budulec niezbędny do utrzymywania gniazda w dobrym stanie.
Matka nie pozostaje długo w gnieździe, pozostawia żaby, myszy, zaskrońce młodym, poutyka przyniesione gałązki i odlatuje.
Pod czujnym okiem i opieką dorosłych bocianiuki uczą się życia. W sierpniu będą już samodzielne i gotowe do odlotu. Na razie wpisują się swoją obecnością w mój przydomowy pejzaż.
Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=214&sort=1
sobota, 12 lipca 2014
Nadbiebrzańskie pejzaże horyznotalno - symetryczne.
Nadbiebrzańska przestrzeń uwodzi, czaruje i przyciąga wzrok. Zmusza do cichej kontemplacji w bezruchu, do wsłuchania się w brzmienie ciszy. Czasami tę ciszę przenika żurawi klangor, żabie koncerty, drgania lotek kszyka. Każdy inny, wprowadzony z zewnątrz dźwięk i ruch, jest obcy nadbiebrzańskiej przestrzeni. Ślizga się po jej powierzchni. Nadchodzi i odchodzi jak intruz i barbarzyńca, a kiedy niknie można znowu niemo zapatrzyć się w hipnotyczną dal.
Nie wiedziałem jak oddać na zdjęciu to zapatrzenie. W końcu zdecydowałem się na odwrócenie obrazu o 180 stopni i połączenie go z oryginalnym zdjęciem w rozległą panoramę. Pośrodku kadru utworzyła się pionowa linia prowadząca ku głębi tak powstałego obrazu. Wybrałem ascetyczne fotografie zrobione na czarno-białych negatywach, w tym, także w podczerwieni, po to, aby kolor nie rozpraszał uwagi, aby ważna była tylko ta hipnotyczna dal. Tak powstały obrazy wykraczające poza czysto dokumentalne odtworzenie zastanej rzeczywistości, ale myślę, że to właśnie one wierniej oddają duszę nadbiebrzańskiego pejzażu.
Nie wiedziałem jak oddać na zdjęciu to zapatrzenie. W końcu zdecydowałem się na odwrócenie obrazu o 180 stopni i połączenie go z oryginalnym zdjęciem w rozległą panoramę. Pośrodku kadru utworzyła się pionowa linia prowadząca ku głębi tak powstałego obrazu. Wybrałem ascetyczne fotografie zrobione na czarno-białych negatywach, w tym, także w podczerwieni, po to, aby kolor nie rozpraszał uwagi, aby ważna była tylko ta hipnotyczna dal. Tak powstały obrazy wykraczające poza czysto dokumentalne odtworzenie zastanej rzeczywistości, ale myślę, że to właśnie one wierniej oddają duszę nadbiebrzańskiego pejzażu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































