Kwiecień plecień wciąż kaprysi i przeplata. Zmienny jest, niestały w aurze i to jego urok właśnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biały Grąd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biały Grąd. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 kwietnia 2017
niedziela, 17 kwietnia 2016
Prosto w słońce - nadrzeczny blask.
Woda i słońce dopełniają się wzajemnie. Nadbiebrzański wiosenny blask to nie tylko jaskrawość. To przede wszystkim rozświetlona, wypełniona światłem przestrzeń wody i nieba. Z wody wyłania się ziemia, a po niej, w blasku, pod kopułą nieba, wędruje zagubiony w bezmiarze człowiek.
Link do albumu "Biebrzański wody 2013": http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=196&sort=
wtorek, 2 lutego 2016
Zmienne oblicza zimy.
Kaprysi nam ta zima już kolejny rok. Jest zmienna i nieprzewidywalna. Na chwilę trochę poprószy śniegiem i przymrozi, po czym przyniesie odwilż i wilgoć.
Jednego dnia mglista szarówka skłoni nas do zatrzymania i zamyślenia pośród ciszy.
Innym razem ta sama zima wymaluje pejzaż światłem i barwą.
Potrafi też zamienić śniegową pokrywę w taflę wody utrzymującą się na lodowym podłożu, pomieszać delikatne błękity i żółcie.
To dlatego, pomimo, że nie jest taka jak od niej oczekuję, potrafi zadziwić urodą. Cały czas jednak liczę na śnieg i mróz na dłużej, bo przecież tylko surowa i prawdziwe śnieżna zima przemienia się w wiosenne rozlewiska i wypełnia wodą bagienne brzeziny.
Jednego dnia mglista szarówka skłoni nas do zatrzymania i zamyślenia pośród ciszy.
Innym razem ta sama zima wymaluje pejzaż światłem i barwą.
Potrafi też zamienić śniegową pokrywę w taflę wody utrzymującą się na lodowym podłożu, pomieszać delikatne błękity i żółcie.
To dlatego, pomimo, że nie jest taka jak od niej oczekuję, potrafi zadziwić urodą. Cały czas jednak liczę na śnieg i mróz na dłużej, bo przecież tylko surowa i prawdziwe śnieżna zima przemienia się w wiosenne rozlewiska i wypełnia wodą bagienne brzeziny.
wtorek, 21 października 2014
Piony, poziomy i detale pejzażowe.
Przestrzeń w nadbiebrzańskiej dolinie jest rozległa. Człowiek jest tu okolny pejzażem. Pozioma, szeroka i odległa linia horyznotu zamyka odległy widnokrąg.
Nad głową, ku górze, otwiera się wolna i nieograniczona przestrzeń pod kopułą nieba.
Z tej rozległości pejzażowej można obiektywem aparatu wydobyć interesujące detale.
Nie detal jednak stanowi o istocie nadbiebrzańskiej przestrzeni, ale jej otwartość, dal i rozległość.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=14&sort=
Nad głową, ku górze, otwiera się wolna i nieograniczona przestrzeń pod kopułą nieba.
Z tej rozległości pejzażowej można obiektywem aparatu wydobyć interesujące detale.
Nie detal jednak stanowi o istocie nadbiebrzańskiej przestrzeni, ale jej otwartość, dal i rozległość.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=14&sort=
sobota, 12 lipca 2014
Nadbiebrzańskie pejzaże horyznotalno - symetryczne.
Nadbiebrzańska przestrzeń uwodzi, czaruje i przyciąga wzrok. Zmusza do cichej kontemplacji w bezruchu, do wsłuchania się w brzmienie ciszy. Czasami tę ciszę przenika żurawi klangor, żabie koncerty, drgania lotek kszyka. Każdy inny, wprowadzony z zewnątrz dźwięk i ruch, jest obcy nadbiebrzańskiej przestrzeni. Ślizga się po jej powierzchni. Nadchodzi i odchodzi jak intruz i barbarzyńca, a kiedy niknie można znowu niemo zapatrzyć się w hipnotyczną dal.
Nie wiedziałem jak oddać na zdjęciu to zapatrzenie. W końcu zdecydowałem się na odwrócenie obrazu o 180 stopni i połączenie go z oryginalnym zdjęciem w rozległą panoramę. Pośrodku kadru utworzyła się pionowa linia prowadząca ku głębi tak powstałego obrazu. Wybrałem ascetyczne fotografie zrobione na czarno-białych negatywach, w tym, także w podczerwieni, po to, aby kolor nie rozpraszał uwagi, aby ważna była tylko ta hipnotyczna dal. Tak powstały obrazy wykraczające poza czysto dokumentalne odtworzenie zastanej rzeczywistości, ale myślę, że to właśnie one wierniej oddają duszę nadbiebrzańskiego pejzażu.
Nie wiedziałem jak oddać na zdjęciu to zapatrzenie. W końcu zdecydowałem się na odwrócenie obrazu o 180 stopni i połączenie go z oryginalnym zdjęciem w rozległą panoramę. Pośrodku kadru utworzyła się pionowa linia prowadząca ku głębi tak powstałego obrazu. Wybrałem ascetyczne fotografie zrobione na czarno-białych negatywach, w tym, także w podczerwieni, po to, aby kolor nie rozpraszał uwagi, aby ważna była tylko ta hipnotyczna dal. Tak powstały obrazy wykraczające poza czysto dokumentalne odtworzenie zastanej rzeczywistości, ale myślę, że to właśnie one wierniej oddają duszę nadbiebrzańskiego pejzażu.
środa, 19 marca 2014
Biały Grąd w zimowych błękitach, szarościach i bielach (09.03.2014)
Biały Grąd to o wiele więcej, niż tylko sucha grzęda pośród podmokłych rozległości nadbiebrzańskich łąk. Ciekawsza od niego bywa zazwyczaj prowadząca do niego groblą droga. Szczególnie piękna jest wtedy, gdy zima ustępuje miejsca wiośnie. Przybywa coraz więcej wody z topniejącego śniegu i lodu. Lodowa tafla utrzymuje się jeszcze przez kilka dni i podtrzymuje ciężar wędrowca . Z każdym dniem i każdym promieniem słonecznym jednak słabnie, a w wielu miejscach pęka i łamie się pod nogami. Dlatego idąc zalaną częściowo groblą trzeba iść ostrożnie, sprawdzając wytrzymałość lodowej tafli. Kiedy jest za słaba na to, by utrzymać ciężar człowieka, trzeba rozbić uderzeniem pięty lód i dopiero wtedy można stawiać kolejne kroki. Tam gdzie lód już zdążył się wytopić i odsłonił wodę przelewającą się przez wysłużoną groblę, wędrowiec przemierza rozlewisko brodząc czasami nawet i po biodra w wodzie. Idąc trzeba uważać na to, aby nie zejść z twardej i wyniesionej ponad rozlewiska grobli. Taka wyprawa wymaga wysokich gumowych butów, wytrwałości i rozkochania się w nadbiebrzańskim pejzażu, a wtedy wszystko staje się łatwe i ekscytujące.
Niebieska, niekiedy wręcz granatowa linia, to opisywana powyżej, przykryta wodą i lodem, droga. Jej zakrzywienie na zdjęciu wynika z zastosowania aparatu z funkcją zdjęć panoramicznych. Aparat był umieszczony na statywie i obracany w trakcie fotografowania o około 120 stopni.
Na tym zdjęciu widać wodę i lód, skrywające pod sobą groblę idącą ku grądowi. Tym razem już bez zakrzywienia perspektywy.
Ta sama droga przez rozlewiska, z tym, że fotografowana w przeciwnym kierunku.
Zalane i pokryte jeszcze lodem turzycowe łąki okalające groblę.
Z wieży widokowej na Białym Grądzie widać rozmarzniętą już i rozlaną Biebrzę tętniącą życiem o każdej porze roku.
P.S. Link do strony fotograficznej, do innych zdjęć z Białego Grądu:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=51&offset=0&order=&sort=
Niebieska, niekiedy wręcz granatowa linia, to opisywana powyżej, przykryta wodą i lodem, droga. Jej zakrzywienie na zdjęciu wynika z zastosowania aparatu z funkcją zdjęć panoramicznych. Aparat był umieszczony na statywie i obracany w trakcie fotografowania o około 120 stopni.
Na tym zdjęciu widać wodę i lód, skrywające pod sobą groblę idącą ku grądowi. Tym razem już bez zakrzywienia perspektywy.
Ta sama droga przez rozlewiska, z tym, że fotografowana w przeciwnym kierunku.
Zalane i pokryte jeszcze lodem turzycowe łąki okalające groblę.
Z wieży widokowej na Białym Grądzie widać rozmarzniętą już i rozlaną Biebrzę tętniącą życiem o każdej porze roku.
P.S. Link do strony fotograficznej, do innych zdjęć z Białego Grądu:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=51&offset=0&order=&sort=
sobota, 14 września 2013
Samotne drzewa
Samotne drzewa pięknie prezentują się wczesną wiosną, późną
jesienią lub zimą, kiedy nie są ukryte za miękką i niekształtną plamą zieleni.
Mgła, lub zimowa, surowa ascetyczna biel redukuje przestrzeń tła, czyniąc rysunek
konarów i gałęzi wyrazistszym. Listopadowy szron podkreśla białą kreską surową
ekspresję i indywidualizm rysunku koron śródpolnych drzew. W przestrzeni nadrzecznych lub śródpolnych rozlewisk trwają milcząco i godnie stare wierzby samotnice.

Zadziwiające jest to, że samotne drzewa zajmując fizycznie
tak niewiele miejsca, wypełniają swoją obecnością rozległą pustą przestrzeń,
niczym prastarzy słowiańscy bogowie. Nawet wtedy, gdy odwróci się od nich
wzrok, ich obecność jest nadal odczuwalna, są bowiem, jak kapłani w świątyni
matki ziemi, nadają gęstość ciszy, ożywiają pustać tchnieniem życia, a ich kruche
trwanie jest wyrazem surowego piękna natury.
Kiedy dopełnia się los samotnych drzew, umierają, ale jeszcze jakiś czas potem pełnią swoją wartę godnie, zanim upadną i powrócą do matki ziemi, aby włączyć się w cykliczne koło przemian. Obdarowują nas wtedy nostalgią i wzruszeniem, czyniąc pejzaż bliskim człowieczemu losowi.
P.S. Napisałem ten post, na pożegnanie mojej ulubionej przydrożnej wierzby, ściętej ręką praktycznego barbarzyńcy, zanim jej los dopełnił się.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Niebo
Rozległa płaszczyzna łąk lub wód otwiera się na niebo nad nią. Tafle wody są przecież zwierciadłem nieba. Niebo nad łąkami, które zmierzają ku odległej linii horyzontu jest zawieszone tak nisko, że można prawie go dotknąć. Pustka pomiędzy niebem a ziemią lub taflą wodną wypełniona jest ciszą. Cisza dopełnia pustkę i pozwala pełniej chłonąć tę mistyczną przestrzeń w samotności, a wtedy odkrywamy, że cały ten makrokosmos wokół nas jest w istocie odbiciem naszej duszy, jej zwierciadłem - jak tafla wody dla nieba.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)























































