Ostatnie dni listopada i pierwsze dni grudnia tego roku były przeważnie szarawe i deszczowe. Czasem jednak słońce przebijało się przez gnane wiatrem chmury. Szarość rozstępowała się, odsłaniając niewidoczny wcześniej błękit nieba. Popołudniowe, jesienne, niskie światło nasycało brzozowe pnie i gałęzie, wierzby, turzyce i trzciny złotem zmieszanym z delikatną czerwienią. Barwy i światło mieszały się przez chwilę, po czym szarość nadpływała ponownie. Pejzaż jest widać zmienny i kapryśny jak człowieczy los.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=239&offset=0&order=0&sort=1



