Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2019

Żurawie w czerwieniach i blasku wschodzącego słońca.

     Witam po długiej przerwie. Minęło już około ośmiu miesięcy od kiedy zamieściłem ostatni post. Przez ten czas nie zaprzestałem fotografowania, ale nie ciągnęło mnie do prowadzenia bloga. Ot, taka migracja wewnętrzna. Czasem tak trzeba. Zdjęć w archiwum nagromadziło w tym czasie się sporo, będzie więc w czym wybierać.

   Za oknem śnieg. Biel miesza się z szarością. Słońce schowało się za chmurami i skąpi swego blasku.

 Dla kontrastu odkładam zimową aurę na później i powracam do letniego, czerwcowego poranka. Za plecami pozostał zachód księżyca. Droga wiedzie prosto ku blaskowi wschodzącego słońca,  przez czerwienie i żółcie rozlane w przestrzeni pomiędzy łąkami i nadbiebrzańskim niebem. Wszystko wokół otula delikatna materia mgieł. Jest tak cicho, że własny oddech wydaje się być hałasem. Cisza otula tak jak mgła, wtedy nadlatują żurawie. W takiej ciszy i przestrzeni ich klangor brzmi szczególnie dojmująco i przenikliwie, zaś ich ciemne sylwetki, chociaż same w sobie niewielkie, przyciągają wzrok tak, że trudno go od nich oderwać.
    
    
   









poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Ptasie pejzaże.

W przypadku "ptasich pejzaży" tematem nie są same żurawie, łabędzie lub gęsi. Celem nie jest tutaj ornitologiczna dokumentacja. Chodzi raczej o coś tak trudno uchwytnego, jak zapis chwili, w której biebrzańska przestrzeń, w czasie krótkim jak mgnienie oka, dopełnia się prawie doskonale. Wtedy to, co w krajobrazie jest statyczne, ożywiają ptasie sylwetki. Ich pojawienie się sprawia, że rozbudzają się zazwyczaj skryte głęboko ludzkie tęsknoty za swobodną wędrówką w dal, poza linię horyzontu, może nawet podniebną. Tęsknotę za nieznanym i niewidzianym, poza lub ponad przygniatającym ciężarem codziennego banału. Ot, taki zew wybrzmiały w żurawim klangorze, gęsim krzyku lub łoskocie łabędzich skrzydeł.




 



Link do strony, tag "ptasie pejzaże":
 iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=32&offset=0&order=&sort=

wtorek, 10 kwietnia 2018

Biebrzańskie klimaty z żurawiami i łosiem w tle.

Z czym kojarzą mi się biebrzańskie klimaty ?
Z poranną mgłą, z której kształty wyłaniają się miękko i łagodnie.
Z przenikliwym i wibrującym żurawim klangorem.
Z gęstą materią drgającego wilgotnego powietrza.
Z łosiami, przemierzającymi od pradawnych czasów podmokłe łąki i brzeziny.
Z przestrzenią wypełnioną ciszą, która zmusza do milczenia i sprawia, że czasami czuję się w niej intruzem i świętokradcą.



poniedziałek, 12 marca 2018

Pejzaże ożywione.

  Biebrzańskie pejzaże są kapryśne. Nic tutaj nie trwa długo. Zmienia się światło, przejrzystość powietrza i nasycenie barw, ale jest coś jeszcze - obecność zwierząt. Nie zawsze je widzimy, ale wiemy, że cały czas są gdzieś blisko. To sprawia, że tutejszy pejzaż ma własne wyczuwalne tętno życia. Wystarczy tylko być uważnym i cichym, a to tętno staje się naszym własnym. Trudno i daremnie byłoby opisywać ten stan szczególnej więzi z naturą, ni to wyczekiwania, ni to gotowości na to, co się wydarzy. Ten, co go przeżył, sam wie o czym piszę.
  Z tego właśnie powodu biebrzański pejzaż bez łosi, żurawi, saren, gęsi lub innych zwierząt wydaje się być niedomknięty - czegoś jakby mu brakuje. Jakiś dziwny niedosyt sprawia, że chociaż i tak otacza nas piękno, wyczekujemy nadal na coś jeszcze.  Dopiero pojawienie się zwierząt dopełnia obraz naturalnie i niczego już nadto nie potrzeba do idealnej całości.

 Pozostaje już  tylko zamknąć i zapisać wszystkie te cuda w jednym dobrze skomponowanym kadrze, oknie, przez które oglądamy to, co mija już w chwili  trwania, a my nie do końca chcemy się z tym pogodzić.










  

środa, 25 października 2017

Powrót jesieni.

  Nieuchronny powrót jesieni jak zwykle skłania do refleksji. Razem z kolejną jesienią powracają też myśli i odczucia, które dla mnie zrosły się w jedno z tą niezwykle piękną porą roku .
Jak co roku, w ostatnich latach odnoszę wrażenie, że życie "toczy się na krawędzi koła czasu, którego oś, tak naprawdę, jest nieruchoma i niezmienna, a my sami tylko ślizgamy się po powierzchni, zatracając się w kręgu zdarzeń zupełnie nieważnych dla istoty i tajemnicy trwania." http://igoriwaszko.blogspot.com/2013/09/deszcz.html 
  Wystarczy jednak zadumy i refleksji. Czas przejść do opowiadania o jesieni nie słowem lecz obrazami jakie niesie ona nam w darze.

 Barwy jesieni:




Tegoroczne łoszaki są już na tyle duże, że nie powinny mieć problemów z nadchodzącą zimą. Wymiana pokoleń trwa. Stare odchodzi, nowe dorasta.



Biebrza tej jesieni rozlała się szeroko. Tak powinno być co roku, bo to przecież bagienna dolina. Może mokre lata powrócą ? Trzeba mieć na to nadzieję.


 Jesienne przeloty gęsi i zbierające się do odlotu żurawie to widowisko, które magnetycznie przyciąga uwagę, porusza i uaktywnia tęsknoty i zakamarki duszy, o których istnieniu zapominamy w codziennym życiu.






Łosie byki łączą się w niewielkie stada.




Jelenie jeszcze mają poroża, ale wkrótce zaczną je zrzucać.



Drzewa zaczynają zrzucać liście. Bezlistne wyglądają na tle nieba jakby były rysowane graficznymi, kontrastowymi kreskami. Poranne mgły płożą się nisko.


Jesień ma swoją niepowtarzalną urodę i atmosferę, nie tak banalną jak błękity i jaskrawość lata.







wtorek, 3 października 2017

Kapickie klimaty.

    To pierwszy od dwóch miesięcy post. Ta długa przerwa nie wynikała z braku nowych zdjęć i zaprzestania biebrzańskch wędrówek, ale raczej  z chwilowego braku ochoty do udzielania się w świecie internetu. Cóż, chyba nigdy nie czułem przymusu aktywności internetowej dla nie samej jako takiej i nie stawiałem sobie za cel bycie gwiazdą sieci.
    Teraz, gdy zaspokoiłem już chwilową potrzebę izolacji i wyciszenia, nabrałem znowu ochoty na podzielenie się biebrzańskim pięknem. Na początek postaram się nadrobić zaległości i dlatego proponuję przegląd zdjęć i tematów, który uzupełnię o fotografie dodane w najbliższych postach. Zapraszam i mam nadzieję na to, że chociaż odrobinę udało mi się zamknąć w kadrach kapickie klimaty z przełomu lata i jesieni.

Kapickie niebo.




Ptaki wpisane w pejzaż.







Sarny.


Wiejskie łosie.











Zapraszam do obejrzenia kilku innych zdjęć dokumentujących odwiedziny łosi w wsi.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=269