Dzisiaj wybrałem się na Biały grąd i punkt widokowy w Goniądzu. W ciągu zaledwie kilku dni poziom wody podniósł się na tyle, że grobla dochodząca do grądu na ostatniej prostej jest praktycznie cała pod wodą. Równie szybko, jak wytapiał się zalegający śnieg, spływają wody z łąk,
zwiększając poziom wody w rzecze i nadrzecznych rozlewiskach w tempie zaiście ekspresowym. Obawiam
się, że ta woda spłynie równie raptownie jak napłynęła. Przedłużona
zima pochłonęła przedwiośnie, spóźniona wiosna przemknie chyba
błyskawicznie i szybko przejdzie w letnią porę. Przyroda goni jak może,
aby nadrobić tegoroczne opóźnienia i zdążyć przygotować się do następnej
zimy w czasie krótszym niż zazwyczaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goniądz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goniądz. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
Wiosenne wody
Wiosenne wody
Wiosenne wody spływające z łąk ku rzece tworzą malownicze rozlewiska. Rozległe przestrzenie wypełniają się wodą, której kolor zmienia się w zależności od pory dnia, natężenia słonecznego światła i zachmurzenia. Woda właściwie nie ma własnego koloru, przyjmuje barwy brzasku, wschodzącego słońca, błękitu nieba lub szarości pochmurnego dnia. Odbijają się się w niej drzewa, płoty, nawet przestrzeń nieba wraz z płynącymi przez nią chmurami. Czasami w szary dzień linia horyzontu zlewa się z fakturą wody, tak że już nie wiadomo gdzie jest niebo, a gdzie woda. Przestrzeń tę przemierzają skrzydlaci wędrowcy. Ich obecność w tym wodno -powietrznym świecie ożywia pejżaż, nadaje mu dynamiki, rytmu, podkreśla wrażenie rozległości. To dlatego kiedy obserwuje się ptaki w ich wodno-powietrznym środowisku ma się ochotę wzlatywać razem z nimi, w niezmierzoną dal, w dal, w dal .... .
.
Jak u Wysockiego, często gna nas w "tę dal", " na ten chłód", "na "ten ziąb". Podobnie ptaki przemierzają przestrzeń, tak w słońcu, jak i w gęsto padającym mokrym śniegu, a kaprysy aury to dla nich to samo, co dla nas zmienność i niestałość losu.
Ptaki, tak jak i my, chociaż odbywają swoje życiowe podróże razem z innymi, w gruncie rzeczy wobec surowości losu i trudności natury są tak naprawdę samotne. W tym jesteśmy podobni do rycyka samotnie brodzącego w nadrzecznych rozlewiskach. Ten surowy i ascetyczny świat bywa jednak na tyle piękny, że zachwyca barwą światła, fakturą wody i migotliwością życia. Wiosenne wody, chociaż szybko spływają lśnią światłem i wabią przemijającą urodą życia.
Wiosenne wody kojarzą się też mimowolnie z przemianą, początkiem, odrodzeniem i może dlatego szczególnie piękne bywają o brzasku. Pastelowe kolory nieba odbijają się w wodzie i wypełniają przestrzeń barwami po horyzont. Im bliżej wschodu tym barwy stają się intensywniejsze i bardziej nasycone przez wschodzące słońce. To tak, jakby pastelowy pejzaż przeobrażał się w obraz olejny. Przemierzające przestrzeń ptaki dopełniają całość. Potem pojawiają się delikatne odcienie złota i mieszają się z blednącą już czerwienią, misterium natury zatacza koło i powraca do przestrzeni malowanej pastelami, aby na końcu przejść w oczywistość dnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






