czwartek, 23 lipca 2020

Pejzaż z łosiem.

Biebrzański pejzaż jest jak żywa istota, zmienny i kapryśny. Składa się na niego to co nieruchome i stałe, ale też  ma i swoich mieszkańców wędrowców, takich jak łoś. Jego pojawienie się we właściwym miejscu i czasie jest dopełnieniem całości. Tworzy wspaniały i jedyny w swoim rodzaju klimat.






https://fotopozytywy.pl/index.php?album=273

środa, 8 lipca 2020

Nieuchwytny jak wilk - szary cień



     Wilki wiedzą o obecności człowieka w pobliżu jako pierwsze. Człowiek zaś ich nie widzi, ani nie słyszy. Przechodzi obok nieświadomy ich bliskości. Nawet jeśli umie się czytać tropy i bardzo stara się je zobaczyć one pozostają najczęściej gdzieś w cieniu, nieuchwytne i niezauważalne.
       Trzeba wielu prób i dużo szczęścia, aby dały się zobaczyć. Takie spotkania kończą się przeważnie tym, że zaskoczone wilki szybko orientują się w sytuacji i oddalają. Znikają z oczu szybko i skutecznie.


    


     Bardzo rzadko zdarza się inny niż ten  scenariusz. Los bywa jednak łaskawy. Ten wilk nie zorientował się, że jest obserwowany. Kontynuował patrol swoim utartym szlakiem, a ja mogłem go obserwować dłużej niż zazwyczaj. Taki dar cieszy serce.







piątek, 18 stycznia 2019

Żurawie w czerwieniach i blasku wschodzącego słońca.

     Witam po długiej przerwie. Minęło już około ośmiu miesięcy od kiedy zamieściłem ostatni post. Przez ten czas nie zaprzestałem fotografowania, ale nie ciągnęło mnie do prowadzenia bloga. Ot, taka migracja wewnętrzna. Czasem tak trzeba. Zdjęć w archiwum nagromadziło w tym czasie się sporo, będzie więc w czym wybierać.

   Za oknem śnieg. Biel miesza się z szarością. Słońce schowało się za chmurami i skąpi swego blasku.

 Dla kontrastu odkładam zimową aurę na później i powracam do letniego, czerwcowego poranka. Za plecami pozostał zachód księżyca. Droga wiedzie prosto ku blaskowi wschodzącego słońca,  przez czerwienie i żółcie rozlane w przestrzeni pomiędzy łąkami i nadbiebrzańskim niebem. Wszystko wokół otula delikatna materia mgieł. Jest tak cicho, że własny oddech wydaje się być hałasem. Cisza otula tak jak mgła, wtedy nadlatują żurawie. W takiej ciszy i przestrzeni ich klangor brzmi szczególnie dojmująco i przenikliwie, zaś ich ciemne sylwetki, chociaż same w sobie niewielkie, przyciągają wzrok tak, że trudno go od nich oderwać.
    
    
   









poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Ptasie pejzaże.

W przypadku "ptasich pejzaży" tematem nie są same żurawie, łabędzie lub gęsi. Celem nie jest tutaj ornitologiczna dokumentacja. Chodzi raczej o coś tak trudno uchwytnego, jak zapis chwili, w której biebrzańska przestrzeń, w czasie krótkim jak mgnienie oka, dopełnia się prawie doskonale. Wtedy to, co w krajobrazie jest statyczne, ożywiają ptasie sylwetki. Ich pojawienie się sprawia, że rozbudzają się zazwyczaj skryte głęboko ludzkie tęsknoty za swobodną wędrówką w dal, poza linię horyzontu, może nawet podniebną. Tęsknotę za nieznanym i niewidzianym, poza lub ponad przygniatającym ciężarem codziennego banału. Ot, taki zew wybrzmiały w żurawim klangorze, gęsim krzyku lub łoskocie łabędzich skrzydeł.




 



Link do strony, tag "ptasie pejzaże":
 iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=32&offset=0&order=&sort=

wtorek, 10 kwietnia 2018

Biebrzańskie klimaty z żurawiami i łosiem w tle.

Z czym kojarzą mi się biebrzańskie klimaty ?
Z poranną mgłą, z której kształty wyłaniają się miękko i łagodnie.
Z przenikliwym i wibrującym żurawim klangorem.
Z gęstą materią drgającego wilgotnego powietrza.
Z łosiami, przemierzającymi od pradawnych czasów podmokłe łąki i brzeziny.
Z przestrzenią wypełnioną ciszą, która zmusza do milczenia i sprawia, że czasami czuję się w niej intruzem i świętokradcą.



czwartek, 5 kwietnia 2018

Wiosna, wiosna - ach, to ty !

Tego roku bociany kazały na siebie długo czekać, ale nareszcie już powróciły do przydomowego kapickiego gniazda.


Prawie natychmiast zabrały się do nadrabiania zaległości.




 Zaczęły też remontować swój dom na słupie. Pracowicie zbierają gałęzie i lepiszcze. W końcu trzeba przygotować gniazdo na narodziny bocianiuków.





Wraz z nimi powróciła wiosna - teraz już na pewno.




poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Zwierzęta.

Są tutaj, jak już wcześniej pisałem, tutejsze i dlatego spotkania z nimi są naturalnie wpisane w biebrzańskie wędrówki.

 Łosie jeszcze trzymają się sosnowych lasów, wierzbowych zakrzaczeń i ich pobliża. W końcu wiosna jeszcze nie rozkwitła kaczeńcami i świeżą zielenią.





Napotkanie na swojej drodze uszatki błotnej to prawdziwy rarytas.




Nie wszystkie jelenie, jak widać, pogubiły jeszcze poroża. Byki trzymają się jeszcze w stadach kawalerskich, ale ich wiosenny rozpad już się rozpoczyna. Trochę będzie szkoda takich widoków.




Zima nie poddaje się tak łatwo. Kapryśna marcowo- kwietniowa aura wprawdzie nie ułatwia życia sarnom, ale są one dobrze do niej przystosowane. Stare przysłowia, takie jak "w marcu jak garncu" lub "kwiecień plecień wciąż przeplata , trochę zimy, trochę lata", są na szczęście nadal aktualne. Oby tylko wiosna tego roku była bogata w wodę, bo od jej poziomu wszystko w Dolinie Biebrzy zależy.