Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozlewiska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozlewiska. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2024

Biebrzańska przestrzeń - światło i woda

  Woda jest w tutaj wszędzie. Wodą jest nasycony torf, woda to rzeka, starorzecza i rozlewiska śródłączne, to także deszcz, śnieg, lód, szron, mgła i chmury. Woda zmienia swoje stany skupienia, paruje, wysycha, wysyca powietrze wilgocią, spływa i napływa rzeką i przesącza się przez torfowiska. Biebrzańska przestrzeń to wodny świat, przez który przenika światło, równie zmienne i kapryśne jak woda. 

      Woda i światło mieszają się w tej przestrzeni. Pejzaż zależy tutaj od tego mieszania się wody i światła. Z tego powodu jest ciągłą przemianą. W tym żywym spektaklu to, co widzimy jest ulotne. Nic nie trwa tu długo, zanim zdążymy się nasycić tym migotliwym pięknem ono niknie na naszych oczach w tej samej chwili, w której się pojawia. Wyłaniają się coraz to nowe obrazy, często równie piękne i fascynujące jak te uprzednie. Zupełnie tak jakbyśmy wpatrywali się w magiczny kalejdoskop cudów.

 






 P.S. Wiosenne wody to tutaj czas niezwykły.   https://fotopozytywy.pl/index.php?album=196



piątek, 1 grudnia 2023

 Listopadowa refleksja.

      Rodzimy się, żyjemy i odchodzimy bezpowrotnie. To podróż tylko w jedną stronę. Każdy z nas pamięta o tym liniowym upływie czasu i odczuwa go. Czas ludzki ma też i inną miarę, już nie tak oczywistą dla każdego. Warto o niej przypomnieć. To miara odmierzona cyklicznie powracającymi porami roku. Niegdyś było to oczywiste, ponieważ człowiek był częścią tego cyklu i wpisywał się on naturalnie w jego życie. Niestety, od kiedy ludzie wyobcowują się i odgradzają od natury cywilizacyjną, techniczną i mentalną barierą, zapomina się o tym obrocie koła czasu, tak jakby nas nie dotyczył. Szkoda, bo przecież nadal wszyscy jesteśmy częścią jednego wielkiego bijącego serca natury, a świadome przeżywanie tego uczestnictwa to istotna dla człowieczej tożsamości wartość. 

    Zaczynam od wiosny, bo kojarzy się z siłą życia - nadzieją na nowe. Wiosenne wody rozlewają się szeroko, żurawi klangor wypełnia przestrzeń, powracają bociany, przelatują klucze gęsi, odrodzone, wybudzone z zimowego snu życie tętni intensywnie. 

    Lato z kolei obdarowuje zielenią, kwietnymi łąkami, długimi dniami, ciepłymi dniami i wieczorami, ptasim porannym koncertem.

   Jesień zachwyca kolorami żółci i czerwieni liści, koronkowym szronem, często skrzącym się w słońcu, bukowiskiem, rykowiskiem, kluczami żurawi. Jesień to zatrzymanie się w biegu, odrobinę nostalgii i liryki.

   W Biebrzańskim pejzażu ascetyczna biel zimy podkreśla rozległość tutejszych pustaci, cisza pośród nich wypełnia gęsto przestrzeń. Człowiek staje się pokorniejszy, spokojniejszy, cichszy. Taki czas też jest potrzebny po to, aby zamknąć i uporządkować miniony czas w ramy refleksji, oczyścić z tego co zbędne i przygotować w sobie miejsce się na kolejny powrót wiosny.

Wiosna 




Lato



Jesień




 Zima




 


 

 

 

    

    

    

sobota, 26 czerwca 2021

Biebrza nieoczywista.

 

 Biebrza wiosną staje się nieoczywista i nieokreślona. Widać to dobrze  z jej wysokiego brzegu w zamglone poranki.                  

Kręta linia rzeki zaczyna się wyłaniać z mgielnych oparów. Rozlewiska nie są już prawie jednolitą taflą wody, ustępują odsłaniając rozległe płaszczyzny wciąż jeszcze podtopionych łąk,  poprzerastanych wierzbowymi zaroślami.

 





 Wypełnione wodą koleiny śródłącznych dróg odcinają się miękką i falistą linią od szarej zieleni traw i turzyc. Prowadzą wzrok wgłąb nadrzecznego pejzażu.

 


 

W ostrym blasku słonecznym te drogi aż lśnią jaskrawością, odcinając się kontrastowo od płaszczyzny łąk.

 



Wszystko to razem miesza się ze sobą w przesyconej drobinami wilgotnego powietrza przestrzeni, płynnie, bez ostro zarysowanych konturów, przechodząc jedno w drugie łagodnie i cicho, łagodnie i cicho, łagodnie i cicho - cichuteńko, aż w końcu miewam wrażenie roztapiania się w tej doskonałej harmonii nadrzecznego pejzażu.



 






poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Ptasie pejzaże.

W przypadku "ptasich pejzaży" tematem nie są same żurawie, łabędzie lub gęsi. Celem nie jest tutaj ornitologiczna dokumentacja. Chodzi raczej o coś tak trudno uchwytnego, jak zapis chwili, w której biebrzańska przestrzeń, w czasie krótkim jak mgnienie oka, dopełnia się prawie doskonale. Wtedy to, co w krajobrazie jest statyczne, ożywiają ptasie sylwetki. Ich pojawienie się sprawia, że rozbudzają się zazwyczaj skryte głęboko ludzkie tęsknoty za swobodną wędrówką w dal, poza linię horyzontu, może nawet podniebną. Tęsknotę za nieznanym i niewidzianym, poza lub ponad przygniatającym ciężarem codziennego banału. Ot, taki zew wybrzmiały w żurawim klangorze, gęsim krzyku lub łoskocie łabędzich skrzydeł.




 



Link do strony, tag "ptasie pejzaże":
 iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=32&offset=0&order=&sort=

poniedziałek, 19 marca 2018

Biebrzańskie niebo.

    Biebrzańskie niebo zdaje się być zawieszone nisko nad szeroko otwartymi przestrzeniami. Pod jego kopułą przeważają miękkie kształty. Poranne i popołudniowe światło jest tutaj często rozproszone. Barwy przechodzą wtedy jedna w drugą bez odcinania się od siebie wyraźną granicą. Niebo i ziemia nie są oddzielone od siebie wyrazistym konturem, brutalną geometrią ostrych kątów. To łagodne i delikatne dopasowanie sprawia, że w biebrzańskim pejzażu można się zatracić bez pamięci.


























poniedziałek, 12 marca 2018

Pejzaże ożywione.

  Biebrzańskie pejzaże są kapryśne. Nic tutaj nie trwa długo. Zmienia się światło, przejrzystość powietrza i nasycenie barw, ale jest coś jeszcze - obecność zwierząt. Nie zawsze je widzimy, ale wiemy, że cały czas są gdzieś blisko. To sprawia, że tutejszy pejzaż ma własne wyczuwalne tętno życia. Wystarczy tylko być uważnym i cichym, a to tętno staje się naszym własnym. Trudno i daremnie byłoby opisywać ten stan szczególnej więzi z naturą, ni to wyczekiwania, ni to gotowości na to, co się wydarzy. Ten, co go przeżył, sam wie o czym piszę.
  Z tego właśnie powodu biebrzański pejzaż bez łosi, żurawi, saren, gęsi lub innych zwierząt wydaje się być niedomknięty - czegoś jakby mu brakuje. Jakiś dziwny niedosyt sprawia, że chociaż i tak otacza nas piękno, wyczekujemy nadal na coś jeszcze.  Dopiero pojawienie się zwierząt dopełnia obraz naturalnie i niczego już nadto nie potrzeba do idealnej całości.

 Pozostaje już  tylko zamknąć i zapisać wszystkie te cuda w jednym dobrze skomponowanym kadrze, oknie, przez które oglądamy to, co mija już w chwili  trwania, a my nie do końca chcemy się z tym pogodzić.










  

środa, 7 marca 2018

Fotografia - okno w przeszłość.

 W końcu zebrałem się i po długiej jesienno - zimowej przerwie postanowiłem powrócić do prowadzenia bloga. Nazbierało się w tym czasie sporo zrobionych, ale niepublikowanych i niezarchiwizowanych zdjęć. Trzeba było je uporządkować. Cel był praktyczny, ale szybko okazało się, po raz kolejny, że fotografia ma szczególną siłę przywoływania minionych zapachów, dźwięków, zapatrzeń, emocji, jednym słowem wszelakich doświadczeń, nie tylko tych racjonalnie zanalizowanych i opracowanych pojęciowo, ale i tych wydawałoby się ulotnych, przemijających - nigdy nie nazwanych. Dzięki temu najzwyklejsza archiwizacja i wybór zdjęć do prezentacji stają się podróżą, w której odkrywamy i przeżywamy na nowo to, co zdawało się być utracone bezpowrotnie.

Drogi.





Pejzaże





Zwierzęta









P.S. Do obejrzenia pozostałych zdjęć zapraszam w najbliższych postach.

http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=269