To pierwszy od dwóch miesięcy post. Ta długa przerwa nie wynikała z braku nowych zdjęć i zaprzestania biebrzańskch wędrówek, ale raczej z chwilowego braku ochoty do udzielania się w świecie internetu. Cóż, chyba nigdy nie czułem przymusu aktywności internetowej dla nie samej jako takiej i nie stawiałem sobie za cel bycie gwiazdą sieci.
Teraz, gdy zaspokoiłem już chwilową potrzebę izolacji i wyciszenia, nabrałem znowu ochoty na podzielenie się biebrzańskim pięknem. Na początek postaram się nadrobić zaległości i dlatego proponuję przegląd zdjęć i tematów, który uzupełnię o fotografie dodane w najbliższych postach. Zapraszam i mam nadzieję na to, że chociaż odrobinę udało mi się zamknąć w kadrach kapickie klimaty z przełomu lata i jesieni.
Kapickie niebo.
Ptaki wpisane w pejzaż.
Sarny.
Wiejskie łosie.
Zapraszam do obejrzenia kilku innych zdjęć dokumentujących odwiedziny łosi w wsi.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=269
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czaple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czaple. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 października 2017
Kapickie klimaty.
Etykiety:
a teraz wszystkie posty,
brzaski i wschody,
bukowisko,
czaple,
Kanał Rudzki,
Kapice,
krowy,
księżyc,
łabędzie,
łąki,
łosie,
mgła,
niebo,
rozlewiska,
sarny,
zachody,
żurawie
poniedziałek, 6 lipca 2015
Fotograficzny notes - bliżej zmierzchu.
Prawie wszystkie prezentowane zdjęcia zrobione zostały na krótko przed zachodem słońca. To dlatego barwy są ciepłe i nasycone złocistością lub wręcz czerwienią włącznie. Dobrze się też wtedy przemierza łąki nadrzeczne. Powietrze jest rześkie, a oddech lekki. Aktywniejsze stają się też zwierzęta.
W przeciwieństwie do dziennego letniego skwaru i ociężałego bezruchu przejście dnia w noc trwa krótko. Słońce aż nazbyt szybko opada ku linii horyzontu. Światło zmienia się z sekundy na sekundę. To, co było zaledwie przed chwilą w słońcu, niknie w cieniu. Trzeba reagować natychmiast, inaczej będzie za późno na fotografię. Może tak jest, że im mniej pozostaje czasu, im bliżej zmierzchu, tym bardziej trzeba mieć wyostrzoną uwagę i wypatrywać darów losu.
Czapla nadleciała od strony naprzeciwległego brzegu rzeki (Ełk). Nie zauważyła mnie początkowo. Prawie wleciała mi w obiektyw. Wylądowała na pomoście, kilka metrów ode mnie. Dała się prawie sportretować, zanim odleciała.
Jenot i dziki wpisane w ścianę brzeziny zostały wypatrzone z samochodu, podczas safari po śródpolnych drogach.
Link do innych łosich zdjęć z ostatnich dni:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=228&sort=1
W przeciwieństwie do dziennego letniego skwaru i ociężałego bezruchu przejście dnia w noc trwa krótko. Słońce aż nazbyt szybko opada ku linii horyzontu. Światło zmienia się z sekundy na sekundę. To, co było zaledwie przed chwilą w słońcu, niknie w cieniu. Trzeba reagować natychmiast, inaczej będzie za późno na fotografię. Może tak jest, że im mniej pozostaje czasu, im bliżej zmierzchu, tym bardziej trzeba mieć wyostrzoną uwagę i wypatrywać darów losu.
Czapla nadleciała od strony naprzeciwległego brzegu rzeki (Ełk). Nie zauważyła mnie początkowo. Prawie wleciała mi w obiektyw. Wylądowała na pomoście, kilka metrów ode mnie. Dała się prawie sportretować, zanim odleciała.
Jenot i dziki wpisane w ścianę brzeziny zostały wypatrzone z samochodu, podczas safari po śródpolnych drogach.
Link do innych łosich zdjęć z ostatnich dni:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=228&sort=1
wtorek, 21 maja 2013
Kontynuuj tradycję.
Na przedwiośniu i wczesną wiosną łąki wokół grobli prowadzącej z Mścich na Biały Grąd to, początkowo, prawie jednolita tafla wody. Zalana jest też częściowo i sama grobla. Z czasem lustro wody opada i na powierzchni wodnej tafli pojawiają się zaznaczone pionowymi kreskami turzyce. Tylko dzikie ptaki i łosie przemieszczają się w tej rozległej i trudno dostępnej przestrzeni. Kiedy jednak spływająca ku rzece woda odsłania torfowe podłoże, łąki zazielenią się i utwardzają, wkracza w nie człowiek, który rowerem i pieszo, w gumowcach, przechodząc przez pozostałe jeszcze zalane wodą fragmenty grobli i rowy odwadniające, brodząc po nasyconych jeszcze wodą łąkach, wprowadza w bagienną przestrzeń stada krów. Ta utrwalona przez kolejne pokolenie tradycja wpisała się malowniczo w nadbiebrzański pejzaż. Ptakom i łosiom to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, to właśnie krowy spełniają tutaj rolę kosiarek powstrzymujących zarastanie nadbiebrzańskich łąk. Na tak poprzycinanych łąkach mogą gniazdować i wyprowadzać lęgi liczne gatunki ptaków, a wędrowiec, taki jak ja, nasyca duszę rozległą, otwartą po horyzont przestrzenią.
Napis na koszulce (patrz zdjęcie powyżej) znaczy "kontynuuj pływanie" i pasuje do fotografowanej sytuacji. W szerszym kontekście, w odniesieniu do wpisanego w nadbiebrzański pejzaż wypasu krów, brzmi jak apel, przestroga: "kontynuuj tradycję", bo to przecież ona jest najcenniejszą wartością i mądrością wypracowaną przez pokolenia.
Napis na koszulce (patrz zdjęcie powyżej) znaczy "kontynuuj pływanie" i pasuje do fotografowanej sytuacji. W szerszym kontekście, w odniesieniu do wpisanego w nadbiebrzański pejzaż wypasu krów, brzmi jak apel, przestroga: "kontynuuj tradycję", bo to przecież ona jest najcenniejszą wartością i mądrością wypracowaną przez pokolenia.
niedziela, 12 maja 2013
Pory roku -przedwiośnie na łąkach śródwiejskich.
Piszę w tytule śródwiejskie łąki, bowiem otwartym przestrzeniom turzycowisk poświęcę inny post. Zaczynam cykl pór roku od przedwiośnia, bo to pora odradzania się przyrody z zimowego uśpienia. Zazwyczaj zima odchodzi nie od razu, nie gwałtownie i nie eksplozywnie. Dzień wydłuża się, słońce wędruje coraz to wyżej nad odległym horyzontem. Kapryśność aury, nocne przymrozki i wahania temperatury opóźniają wytapianie się śniegu. Na łąkach i polach widoczne zaczynają być odsłonięte, wolne od śniegu, rdzawe lub czarniawe plamy. Przytopiony za dnia i marznący nocą śnieg skrzy się migotliwie w jaskrawym świetle dnia i zamienia w rozległe wodne tafle. Konary i bezlistne gałęzie samotnych drzew układają się w ekspresyjne
formy, dobrze odcinające się od białawo - rdzawej surowej faktury przedwiosennych łąk. Malowniczo prezentują się też wyakcentowane z tła linie płotów i kołków ogrodzeń śródpolnych. To sprawia, że przestrzeń staje się bardziej przejrzysta i rozleglesza niż latem.
Wprawdzie zima pod tym względem proponuje formy bardziej ascetyczne i kontrastowe, ale na przedwiośniu większe jest bogactwo i zróżnicowanie
planów. Jasne, białawe linie pni brzóz, rozświetlone słonecznym światłem tworzą malownicze tło dla przemierzających łąkową przestrzeń żurawi, gęsi, łosi, sarnich rudli. Teraz ich
sylwetki dobrze wydzielają się z tła lasu, łąk i pól, bo zwarta masa zieleni jeszcze nie maskuje konturów i zwierzęcych barw. Pojawienie się żurawi, których klangor wprawia w drżenie moją słowiańską duszę, rozpoczyna roczny cykl przemian, początek kolejnego obrotu koła czasu. Powracają też bociany. Przemierzają przestrzeń łąk nie tylko w poszukiwaniu pożywienia, przenoszą też w dziobie drobne gałązki, materiał potrzebny do remontu gniazd. Pojawiają się i inne ptaki, czaple, gęsi, czajki, szpaki, bataliony, łabędzie. Część z nich odwiedza śródpolne rozlewiska na krótko, ot, przelotni goście, wędrowcy udający się w dalszą podróż, wraz z ustępującą z rozlewisk wodą. Powraca też zgiełkliwa i rozśpiewana ptasia drobnica. Coraz większe stają się rudawo - ciemne plamy wyłaniające się z opadającej wody. Pozbawione jeszcze liści gałęzie śródpolnych drzew nie zakrywają swoich tajemnic na tyle, aby mogła się pośród nich ukryć napotkana kuna lub ptak. Jasna i wyrazista zieleń wschodzących traw i pierwsze wiosenne liście kończą czas przedwiosennej przejrzystości pejzażu. Zaczyna się wiosna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































