Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sojczyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sojczyn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 marca 2018

Pejzaże ożywione.

  Biebrzańskie pejzaże są kapryśne. Nic tutaj nie trwa długo. Zmienia się światło, przejrzystość powietrza i nasycenie barw, ale jest coś jeszcze - obecność zwierząt. Nie zawsze je widzimy, ale wiemy, że cały czas są gdzieś blisko. To sprawia, że tutejszy pejzaż ma własne wyczuwalne tętno życia. Wystarczy tylko być uważnym i cichym, a to tętno staje się naszym własnym. Trudno i daremnie byłoby opisywać ten stan szczególnej więzi z naturą, ni to wyczekiwania, ni to gotowości na to, co się wydarzy. Ten, co go przeżył, sam wie o czym piszę.
  Z tego właśnie powodu biebrzański pejzaż bez łosi, żurawi, saren, gęsi lub innych zwierząt wydaje się być niedomknięty - czegoś jakby mu brakuje. Jakiś dziwny niedosyt sprawia, że chociaż i tak otacza nas piękno, wyczekujemy nadal na coś jeszcze.  Dopiero pojawienie się zwierząt dopełnia obraz naturalnie i niczego już nadto nie potrzeba do idealnej całości.

 Pozostaje już  tylko zamknąć i zapisać wszystkie te cuda w jednym dobrze skomponowanym kadrze, oknie, przez które oglądamy to, co mija już w chwili  trwania, a my nie do końca chcemy się z tym pogodzić.










  

środa, 7 marca 2018

Fotografia - okno w przeszłość.

 W końcu zebrałem się i po długiej jesienno - zimowej przerwie postanowiłem powrócić do prowadzenia bloga. Nazbierało się w tym czasie sporo zrobionych, ale niepublikowanych i niezarchiwizowanych zdjęć. Trzeba było je uporządkować. Cel był praktyczny, ale szybko okazało się, po raz kolejny, że fotografia ma szczególną siłę przywoływania minionych zapachów, dźwięków, zapatrzeń, emocji, jednym słowem wszelakich doświadczeń, nie tylko tych racjonalnie zanalizowanych i opracowanych pojęciowo, ale i tych wydawałoby się ulotnych, przemijających - nigdy nie nazwanych. Dzięki temu najzwyklejsza archiwizacja i wybór zdjęć do prezentacji stają się podróżą, w której odkrywamy i przeżywamy na nowo to, co zdawało się być utracone bezpowrotnie.

Drogi.





Pejzaże





Zwierzęta









P.S. Do obejrzenia pozostałych zdjęć zapraszam w najbliższych postach.

http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=269









 



piątek, 31 marca 2017

Żółcie i czerwienie pejzażowe.

Na pograniczu dnia i nocy świat żółknie i czerwienieje. Odchodzący już dzień dzień czaruje jeszcze przez chwilę niezwykłą urodą barw. Jak by to było wspaniale, gdyby każde pożegnanie w naszym życiu było tak piękne jak pożegnanie dnia.




piątek, 22 lipca 2016

Światło - barwa i blask

     Powiedzenie "bezkrwawe łowy" dobrze opisuje pasję jaką jest fotografowanie. Już samo przygotowanie do tychże łowów to swoisty rytuał, pełen napięcia i oczekiwania. Potem już tylko czujne i skupione wypatrywanie.  Przyroda nie poddaje się jednak łatwo. Bywa, że nie pomaga ani zasiadka, ani podchód, ani podjazd, bo, wiatr wieje nie z tej strony lub chwilę wcześniej coś wypłoszyło łanie, sarny i inne zwierzęta  z otwartej przestrzeni. Pogoda też ma tu znaczenie. Czasami po prostu brakuje zwykłego szczęścia, a stan wyczekiwania czegoś nadzwyczajnego trwa nadal.
     Bywa wtedy, że zamiast spotkania z wilkiem lub łosiem wydarzeniem staje się światło, jego barwa, blask, krótkotrwałe zazwyczaj kaprysy. W takich sytuacjach to, co codzienne, staje się na chwilę niezwykłe w swojej urodzie. To też jest częścią bezkrwawych łowów, bo przecież chodzi tutaj nie tylko o dokumentowanie przyrodniczych  rzadkości i kolekcjonowanie gatunków, ale też wrażliwość i poszukiwanie piękna, a ono skrywa się wokół za zasłoną codzienności i przyzwyczajenia. Światło blaskiem i barwą wydobywa je z ukrycia i wyodrębnia z tła, tak jest i z diamentami. 
                                                      
                                                            Barwa





                                                              Blask







piątek, 15 lipca 2016

Kapickie konie.

    Lato tego roku to nie tylko jaskrawość i żar. To także czas burz, ale zanim burza nadejdzie bywa parno i duszno. Taka aura uaktywnia owady. Trudno jest wtedy wytrzymać na łąkach nie tylko człowiekowi, także i zwierzętom. Duchota i owady dokuczają zarówno tym dzikim, jak i udomowionym. Te dzikie przemieszczają się swobodnie. Te gospodarskie pasą się na łąkach zagrodzonych pastuchami. To dlatego na dobrym i przyjaznym dla zwierząt pastwisku rosną stare drzewa. Drobniejsze zadrzewione kępy też dają dobre schronienie przed żarem, ślepakami i końskimi muchami. Łąka jest zazwyczaj w takich miejscach wydeptana, uczerniona odsłoniętą ziemią, a na drzewach widać ślady czochrania. Konie trzymają się tu razem, bo w grupie łatwiej im oganiać się i bronić przed natarczywymi i kąśliwymi owadami. To dlatego zostawiano kępy zadrzewień pośród otwartych przestrzeni łąk.









    Kępy zadrzewień i stare pojedyńcze drzewa dawały też schronienie ptakom. Pożyteczne były i dla człowieka, który mógł w cieniu, pod osłoną drzew usiąść, odpocząć lub  zapatrzyć się w dal.
    Wiejski, podlaski pejzaż,ubożeje bez samotnych drzew, miedz, zadrzewień śródłącznych i śródpolnych. Znikają też z łąk krowy i konie. Pamiętajmy o tym, nie można równać wszystkiego do poziomu gruntu,  w przeciwnym wypadku gonitwa za dopłatami  zniszczy piękno podlaskiej wsi - piękno, które nadal jeszcze tu trwa. Przyjmujemy je za oczywiste i dane nam na zawsze, ale tak niestety nie jest. Trzeba o tym pamiętać.






sobota, 15 sierpnia 2015

Letni dzień.

Narodziny letniego dnia trwają krótko. Brzasku prawie nie ma. Słońce wschodzi błyskawicznie. Mgieł jest niewiele i szybko zanikają.




Światło słoneczne staje się ostre i brutalne. Błękit nieba jest wyrazisty. Na jego tle odcinają się bielą obłoki. Dobrze kiedy są, bo dają cień i wytchnienie od blasku. Wiatr też jest pożądany, bo łagodzi dokuczliwy skwar.




Dopiero nadchodzący wieczór ociepla na powrót barwy i skłania do wpatrywania się w chylące się ku zachodowi słońce. Można się wtedy zatrzymać, pomyśleć o pozostawianym za sobą kolejnym dniu lub po prostu wtopić się w ciszę.


P.S. Wschód słońca obdarowuje energią i świeżością. Pozwala wejść w dzień rześko, radośnie. Dzień to działanie i zadania, także i niepokój. Często nie należy do nas. Zachód zaś daje ukojenie i wyciszenie. Przygotowuje do spokojnego snu, powoli i łagodnie.
To dlatego naoczne uczestniczenie w narodzinach i zmierzchu dnia, jest źródłem mocy, która ułatwia przetrwanie i zachowanie pogody ducha, nawet wbrew przeciwnościom losu.