Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2018

Fotografia - okno w przeszłość.

 W końcu zebrałem się i po długiej jesienno - zimowej przerwie postanowiłem powrócić do prowadzenia bloga. Nazbierało się w tym czasie sporo zrobionych, ale niepublikowanych i niezarchiwizowanych zdjęć. Trzeba było je uporządkować. Cel był praktyczny, ale szybko okazało się, po raz kolejny, że fotografia ma szczególną siłę przywoływania minionych zapachów, dźwięków, zapatrzeń, emocji, jednym słowem wszelakich doświadczeń, nie tylko tych racjonalnie zanalizowanych i opracowanych pojęciowo, ale i tych wydawałoby się ulotnych, przemijających - nigdy nie nazwanych. Dzięki temu najzwyklejsza archiwizacja i wybór zdjęć do prezentacji stają się podróżą, w której odkrywamy i przeżywamy na nowo to, co zdawało się być utracone bezpowrotnie.

Drogi.





Pejzaże





Zwierzęta









P.S. Do obejrzenia pozostałych zdjęć zapraszam w najbliższych postach.

http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=269









 



poniedziałek, 18 stycznia 2016

Oszroniony nadrzeczny poranek.

Nocując w zagubionym pośrodku rozległych łąk domku liczyłem na to, że niezauważony przez zwierzęta obudzę się pośród nich. Noc była mroźna. Wieczorem niebo było gwiaździste. Wokół pustać i cisza, a ludzkie domostwa odległe na kilometry ode mnie. Nad ranem zachmurzyło się. Szaro, niebiesko, biała zimowa szarówka okalała zagubiony w przestrzeni domek. Pośród szarówki zamajaczyły jakieś niewyraźne cienie. Kilka par oczu zabłyszczało w pobliżu jeszcze przed wschodem słońca. Wkrótce okazało się, że to sarny. Na zdjęcia było jednak za ciemno. Sarny poszły sobie, zanim rozpoczął się wschód słońca, skrywany za chmurami. Zostałem sam. Trochę poczekałem, tak na wszelki wypadek, a następnie zauroczony szronem i przestrzenią opuściłem moją kryjówkę ze statywem i aparatem w ręku.






Pieszy powrót do wioski był pejzażową rozkoszą. Chrzęst, skrzypienie śniegu pod moimi stopami brzmiały w okalającej mnie ciszy drażniąco i obco, nie pasowały do sacrum natury. Pomyślałem, że współczesny człowiek hałasuje tu nawet swoimi myślami, zakłócając doskonałą równowagę ciszy i przestrzeni. Nawet kiedy tylko stoi i patrzy w bezruchu jest tutaj tylko intruzem.







Napotkanych tropów było mnóstwo, ale gdy nie da się iść bezgłośnie po zmarzłym podłożu, trudno jest pozostać dla łosi, saren, wilków, dzików niesłyszalnym. To dlatego ostrożne zwierzęta pozostawały niewidoczne, a ja aktywnie ich nie poszukiwałem. Tylko jeden raz przebiegły w oddali dziki. Nie uciekały przede mną, nawet mnie nie zauważyły. Patrząc w ich kierunku kierowałem wzrok prawie prosto w słoneczną tarczę. Śnieg ostro lśnił. Oko ludzkie radzi sobie z taką sytuacją lepiej niż światłomierz i obiektyw aparatu. Zamieszczam jednak to zdjęcie, bo oddaje nastrój, pomimo niedoskonałości technicznej i dobrze uzupełnia moją opowieść.



 Do domu powróciłem silniejszy mocą ukojenia, darowaną mi przez nadbiebrzańską krainę cudowności  . 
 http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=242&sort=1



piątek, 23 października 2015

Dziki.

Niedaleko Kapic płynie rzeka Ełk. Teren  pomiędzy wsią i rzeką to mozaika łąk, grądzików, pajek, brzezin i  wierzbowych zakrzaczeń. Są tutaj dziki, sarny, łosie, jelenie, lisy, borsuki, kuny, bobry, zające, liczne gatunki ptaków  i inne zwierzęta. Trudno wszystkie wymienić. Spotyka się tu nawet rzadkie już dzisiaj wilki. Zwierzęta mają gdzie się schronić i co zjeść. Po drugiej stronie rzeki, w kierunku Sołek, Ciszewa, Kuligów, Woźnejwsi, Orzechówki, Polkowa, Kopytkowa, Dolistowa, Wrocenia, Goniądza nie ma żadnych wiosek. Otwarte przestrzenie przechodzą w olsy, grądowe lasy, brzeziny, bagienne bory sosnowe itd.
 Ta piękna przestrzeń jest nie w pełni dzika, bo kosi się tutaj łąki, ale to już wielowiekowa tradycja, która przyczyniła się do ukształtowania tej niezwykłej i rozległej mozaiki ekosystemów. Ludzie pojawiają się tu rzadko. Poza porą sianokosów jest praktycznie odludna. To się czuje i wie kiedy się tę przestrzeń przemierza.
Człowiek jest tutaj tylko gościem. Zwierzęta są naturalną częścią tego pejzażu. To dlatego najzwyklejsze dziki wyglądają dla mnie na kapickich łąkach najpiękniej, bo są tutejsze, tak jak ja sam. Wpisały się wraz z otaczającymi mnie łąkami w moje serce.











wtorek, 29 września 2015

Wrześniowe wędrówki w czas bukowiska.

Poranki są ostatnio mgliste i wilgotne. Dzięki temu wędrówki poranne mają w sobie coś z zadumania. Jelenie ryki rozbrzmiewają, wypełniają przestrzeń. Bukowisko jeszcze trwa, łosie są aktywniejsze niż zwykle, dlatego łatwiej o spotkanie z nimi. Na łąkach spotyka się dziki, sarny, lisy. Ich sylwetki wyłaniają się z rozrzedzającej się mgły. Malowniczo wpisują się swoją obecnością w  śródłąkowy pejzaż. Do tego trzeba dodać świeże wilcze tropy, odciśnięte na porannej rosie. Prawda, że to prawdziwa magia chwili ?












 



Bez łosia oczywiście się nie obyło. Pozostałe zdjęcia łosie zamieszczam na stronie.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
W kolejce czekają fotografie drzemiącej klępy i jej łoszaków.  Pełna sielanka do zobaczenia w następnym poście. Zapraszam.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Fotograficzny notes - bliżej zmierzchu.

Prawie wszystkie prezentowane zdjęcia zrobione zostały na krótko przed zachodem słońca. To dlatego barwy są ciepłe i nasycone złocistością lub wręcz czerwienią włącznie. Dobrze się też wtedy przemierza łąki nadrzeczne. Powietrze jest rześkie, a oddech lekki. Aktywniejsze stają się też zwierzęta.
W przeciwieństwie do dziennego letniego skwaru i ociężałego bezruchu przejście dnia w noc trwa krótko. Słońce aż nazbyt szybko opada ku linii horyzontu. Światło zmienia się z sekundy na sekundę. To, co było zaledwie przed chwilą w słońcu, niknie w cieniu. Trzeba reagować natychmiast, inaczej będzie za późno na fotografię. Może tak jest, że im mniej pozostaje czasu, im bliżej zmierzchu, tym bardziej trzeba mieć  wyostrzoną uwagę i wypatrywać darów losu.



Czapla nadleciała od strony naprzeciwległego brzegu rzeki (Ełk). Nie zauważyła mnie początkowo. Prawie wleciała mi w obiektyw. Wylądowała na pomoście, kilka metrów ode mnie. Dała się prawie sportretować, zanim odleciała.




Jenot i dziki wpisane w ścianę brzeziny zostały wypatrzone z samochodu, podczas safari po śródpolnych drogach.


 
Link do innych łosich zdjęć z ostatnich dni:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=228&sort=1

sobota, 13 czerwca 2015

Fotograficzny notes.

Ostatnio prezentowałem krajobrazy, pejzażowe impresje z porannych wędrówek. W trakcie nich spotyka się na swojej drodze sarny, łosie, dziki. Nie zawsze trafia się na dobre światło, tło i inne warunki sprzyjające fotografowaniu. To dlatego wiele z tych spotkań nie kończy się naciśnięciem spustu migawki lub zrobieniem idealnego technicznie zdjęcia. Trudno też wykroczyć poza poziom dokumentu. Fotograficzny zapis pozwala jednak zatrzymać chwilę, jest szczególnym notesem, próbą zamrożenia ruchu, zatrzymania koła czasu, utrwalenia ulotnych emocji. Zdjęcia pokazane poniżej należą do właśnie takich.