Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osowiec. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

Bataliony

Bataliony jak co roku znakomicie wpisują się w nadbiebrzański pejzaż. To stado napotkałem tuż przy wąskiej, bocznej asfaltowej drodze. Nie odleciały nawet gdy zatrzymałem samochód. Bardziej niepokoi je i płoszy ludzka sylwetka.



Niestety, wkrótce nadjechał rowerzysta. W końcu droga to droga. Ptaki zerwały się i odleciały na łąkę kilkaset metrów dalej.


Zdążyłem jeszcze  wysiąść z samochodu i sfotografować ptaki w locie, co z uwagi na szybkość i zwrotność ich lotu nie zawsze się udaje. Tak zakończyła się dla mnie ich obserwacja. To co zobaczyłem i tak było wspaniałym widowiskiem, chociaż trwało zaledwie niecałe dziesięć minut.







sobota, 18 marca 2017

Biebrzańskie snucie się.

   Do przemierzania biebrzańskich łąk i turzycowisk, zwłaszcza w szare i wilgotne dni, najlepiej pasuje określenie "snucie się". Jest to ciche i uważne zanurzanie się w biebrzańskiej przestrzeni, przez co stajemy się jej częścią.
    Słowo "snucie" świetnie pasuje do miękkości linii wokół, delikatności ledwo co zaznaczonej barwy i nieśpiesznego tempa wędrówki, która cieszy sama z siebie i nie ma banalnie praktycznego celu. Ten brak konkretnego celu nie oznacza jednak obojętności. Jest to raczej stan napięcia i wyczekiwania na to, co podaruje Matka Natura, a jak smakuje taki podarunek wie tylko ten, kto potrafi się bezinteresownie "snuć".
 











http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=215&detail=2793

poniedziałek, 13 marca 2017

Gęsi - przelotów ciąg dalszy.

   Gęsie przeloty odmierzają niezmiennie bieg czasu. Wraz z upływem kolejnych lat to, co wydaje się być najważniejsze i najcenniejsze blaknie i traci na znaczeniu. To, co nowe przemija już w tej samej chwili, w której się wydarza.
   Coroczny gęsi przelot budzi jednakże we mnie te same niezmienne tęsknoty, to samo wzruszenie.  Może jednak nie wszytko poddaje się upływowi czasu, może jest w człowieku jakaś cząstka absolutu, głęboko skryta pod powierzchnią zdarzeń. Może nawet wtedy, gdy nas już nie będzie ona pozostanie ?
  Gęsie przeloty będą i wtedy dalej odmierzać bieg czasu.










http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=211
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=246
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=199

niedziela, 12 maja 2013

Pory roku -przedwiośnie na łąkach śródwiejskich.

 Piszę w tytule śródwiejskie łąki, bowiem otwartym przestrzeniom turzycowisk poświęcę inny post. Zaczynam cykl pór roku od  przedwiośnia, bo to pora odradzania się przyrody z zimowego uśpienia. Zazwyczaj zima odchodzi nie od razu, nie gwałtownie i nie eksplozywnie. Dzień wydłuża się, słońce wędruje coraz to wyżej nad odległym horyzontem. Kapryśność aury, nocne przymrozki i wahania temperatury opóźniają wytapianie się śniegu. Na łąkach i polach widoczne zaczynają być odsłonięte, wolne od śniegu, rdzawe lub czarniawe plamy. Przytopiony za dnia i marznący nocą śnieg skrzy się migotliwie w jaskrawym świetle dnia i zamienia w rozległe wodne tafle. Konary i bezlistne gałęzie samotnych drzew układają się w ekspresyjne formy, dobrze odcinające się od białawo - rdzawej surowej faktury przedwiosennych łąk. Malowniczo prezentują się też wyakcentowane z tła linie płotów i kołków ogrodzeń śródpolnych. To sprawia, że przestrzeń staje się bardziej przejrzysta i rozleglesza niż latem. Wprawdzie zima pod tym względem proponuje formy bardziej ascetyczne i kontrastowe, ale na przedwiośniu większe jest bogactwo i zróżnicowanie planów. Jasne, białawe linie pni brzóz, rozświetlone słonecznym światłem tworzą malownicze  tło dla przemierzających łąkową przestrzeń żurawi, gęsi, łosi, sarnich rudli. Teraz ich sylwetki dobrze wydzielają się z tła lasu, łąk i pól, bo zwarta masa zieleni jeszcze nie maskuje konturów i zwierzęcych barw. Pojawienie się żurawi, których klangor wprawia w drżenie moją słowiańską duszę, rozpoczyna roczny cykl przemian, początek kolejnego obrotu koła czasu. Powracają też bociany. Przemierzają przestrzeń łąk  nie tylko w poszukiwaniu pożywienia, przenoszą też  w dziobie drobne gałązki, materiał potrzebny do remontu gniazd. Pojawiają się i inne ptaki, czaple, gęsi, czajki, szpaki, bataliony, łabędzie. Część z nich odwiedza śródpolne rozlewiska na krótko, ot, przelotni goście, wędrowcy udający się w dalszą podróż, wraz z ustępującą z rozlewisk wodą. Powraca też zgiełkliwa i rozśpiewana ptasia drobnica. Coraz większe stają się rudawo - ciemne plamy wyłaniające się z opadającej wody. Pozbawione jeszcze liści gałęzie śródpolnych drzew nie zakrywają swoich tajemnic na tyle, aby mogła się pośród nich ukryć napotkana kuna lub ptak. Jasna i wyrazista zieleń wschodzących traw i pierwsze wiosenne liście kończą czas przedwiosennej przejrzystości pejzażu. Zaczyna się wiosna.







































 



poniedziałek, 6 maja 2013

Łosie przydrożne.

Przydrożny łoś pojawia się przy podlaskich drogach nierzadko. Nie tylko na tych  żwirowych, piaskowych i śródpolnych, wiejskich dróżkach, także i przy tych ruchliwych, zapełnionych pędzącymi samochodami. Łoś to wędrowiec, który napotyka na swojej drodze trakty wykonane i uczęszczane przez ludzi. To my poprzecinaliśmy jego przestrzeń na kawałki, groblami i szosami. Furmanki, piesi wędrowcy, jeźdźcy konni przemierzając przestrzeń wpisywali się w podlaski pejzaż przez wieki, a drogi którymi się poruszali zrastały się z otaczającymi je lasami i łąkami w symbiotyczną całość. Bywało, że łosie i ludzie wykorzystywali te same ścieżki i trakty, bez szaleńczego pędu, każdy swoim rytmem i o swoim czasie. Ludzie podróżowali też wtedy nie tak licznie i nie tak często jak obecnie. W XXI wieku świat ludzi pędzi jak opętany, a my zmuszeni jesteśmy gnać razem z nim, w wyścigu nie wiadomo dokąd i po co. Ot, taki pęd dla pędu, najlepiej w rozgorączkowanym tłumie, a przydrożny łoś pozostał taki sam, jak przed wiekami.