http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
piątek, 27 listopada 2015
Łoś z księżycem w tle.
Łąki nadrzeczne były już prawie opustoszałe. Słońce chyliło się ku zachodowi, skrywało się za przydrożnym zakrzaczeniem, a księżyc wschodził coraz wyżej. Czas było już wracać do domu. Wioska była już w oddali widoczna. Wtedy zobaczyłem znajomą klępę i jej dwa podrośnięte łoszaki. Po chwili jeden z nich powędrował otwartą przestrzenią łąki prosto w moim kierunku. Przeszedł blisko, nawet się zatrzymał i dobrze mi się przypatrzył, zanim zniknął w wierzbowych zaroślach. Drugi również podszedł niedaleko mnie, ale trzymał się linii zakrzaczenia. Jego sylwetka wtapiała się w tło. Czekałem. Klępa w końcu ruszyła ich śladem. Nad nią, nad brzeziną, nad łąką zawieszona była w błękicie jasna księżycowa kula.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
poniedziałek, 16 listopada 2015
Kiedy kształt przeszkadza?
Od ponad tygodnia prawie nieustannie pada deszcz. Listopadowa szaruga sprawiła, że zatęskniłem za kolorami. Pewnie dlatego sięgnąłem do archiwum i tam odnalazłem zagubione barwy.
Wielokrotnie krawędź brzozowego lasu, oświetlona złotawo, czerwonawym światłem zachwycała mnie swoją barwą. Bardzo trudno mi było jednak utrwalić te odczucie w kadrze. Prawie zawsze przeszkadzał przytłaczający nadmiar kształtów, odciągający uwagę od barwy i rytmu. Próbowałem odnaleźć w tym bujnym i zarazem jednolitym nadmiarze jakieś wyróżniające się ekspresją rysunku drzewo. Poszukiwałem dobierając głębię ostrości i kadry. Zmieniałem obiektywy i wszystko na nic.
W końcu odkryłem, że rozmywając kształt, redukując go do ledwo naszkicowanych, muśniętych, lecz starannie dobranych rytmów i plam, wydobywa się spod niego barwę.
Wielokrotnie krawędź brzozowego lasu, oświetlona złotawo, czerwonawym światłem zachwycała mnie swoją barwą. Bardzo trudno mi było jednak utrwalić te odczucie w kadrze. Prawie zawsze przeszkadzał przytłaczający nadmiar kształtów, odciągający uwagę od barwy i rytmu. Próbowałem odnaleźć w tym bujnym i zarazem jednolitym nadmiarze jakieś wyróżniające się ekspresją rysunku drzewo. Poszukiwałem dobierając głębię ostrości i kadry. Zmieniałem obiektywy i wszystko na nic.
W końcu odkryłem, że rozmywając kształt, redukując go do ledwo naszkicowanych, muśniętych, lecz starannie dobranych rytmów i plam, wydobywa się spod niego barwę.
czwartek, 12 listopada 2015
Łosie wędrówki.
Na łąkach i w brzezinach coraz trudniej o pożywienie. To dlatego późną jesienią łosie zaczynają opuszczać bagienne łąki i brzeziny. Przenoszą się w sosnowe lasy lub w ich pobliże. To tam będzie im zimą najłatwiej przetrwać. Trasy ich obecnych wędrówek, przemieszczeń i poszukiwań wiodą, często, prawie przez moją wioskę. Ostatnio zdarza mi się widywać je nawet w środku dnia. Tak było i dzisiaj.
sobota, 7 listopada 2015
Jesienne mgły - poranna wędrówka przez łąki.
Jest mglisto i przenikliwie wilgotno. Kształty rozpływają się. Dojmująca szarość otula wierzby, brzozy, płoty, drogi, krzaki, sarny i ....duszę.
poniedziałek, 2 listopada 2015
Poranek w szronie i barwach jesieni.
Późną jesienią srebrzystość miesza się z barwą pożółkłych liści brzozowych. Sylwetki zwierząt dobrze odcinają się na na tle oszronionych łąk i zarośli wierzbowych. Delikatny pas mgły płoży się w oddali. Brzask dodaje jasnego różu, a wschodzące słońce czerwieni przechodzącej w złocistości. W porannym świetle barwy są wysycone, ale nie jaskrawe. Przełom października i listopada jest już jednak pożegnaniem pozostałych jeszcze ciepłych barw jesiennych. Wkrótce opadną wszystkie liście z brzóz. Świat poszarzeje na krótko, w oczekiwaniu na ascetyczną biel zimy.
Link do nowych późno-jesiennych zdjęć z księżycem i brzozami: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
Link do nowych późno-jesiennych zdjęć z księżycem i brzozami: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
piątek, 23 października 2015
Dziki.
Niedaleko Kapic płynie rzeka Ełk. Teren pomiędzy wsią i rzeką to mozaika łąk, grądzików, pajek, brzezin i wierzbowych zakrzaczeń. Są tutaj dziki, sarny, łosie, jelenie, lisy, borsuki, kuny, bobry, zające, liczne gatunki ptaków i inne zwierzęta. Trudno wszystkie wymienić. Spotyka się tu nawet rzadkie już dzisiaj wilki. Zwierzęta mają gdzie się schronić i co zjeść. Po drugiej stronie rzeki, w kierunku Sołek, Ciszewa, Kuligów, Woźnejwsi, Orzechówki, Polkowa, Kopytkowa, Dolistowa, Wrocenia, Goniądza nie ma żadnych wiosek. Otwarte przestrzenie przechodzą w olsy, grądowe lasy, brzeziny, bagienne bory sosnowe itd.
Ta piękna przestrzeń jest nie w pełni dzika, bo kosi się tutaj łąki, ale to już wielowiekowa tradycja, która przyczyniła się do ukształtowania tej niezwykłej i rozległej mozaiki ekosystemów. Ludzie pojawiają się tu rzadko. Poza porą sianokosów jest praktycznie odludna. To się czuje i wie kiedy się tę przestrzeń przemierza.
Człowiek jest tutaj tylko gościem. Zwierzęta są naturalną częścią tego pejzażu. To dlatego najzwyklejsze dziki wyglądają dla mnie na kapickich łąkach najpiękniej, bo są tutejsze, tak jak ja sam. Wpisały się wraz z otaczającymi mnie łąkami w moje serce.
Ta piękna przestrzeń jest nie w pełni dzika, bo kosi się tutaj łąki, ale to już wielowiekowa tradycja, która przyczyniła się do ukształtowania tej niezwykłej i rozległej mozaiki ekosystemów. Ludzie pojawiają się tu rzadko. Poza porą sianokosów jest praktycznie odludna. To się czuje i wie kiedy się tę przestrzeń przemierza.
Człowiek jest tutaj tylko gościem. Zwierzęta są naturalną częścią tego pejzażu. To dlatego najzwyklejsze dziki wyglądają dla mnie na kapickich łąkach najpiękniej, bo są tutejsze, tak jak ja sam. Wpisały się wraz z otaczającymi mnie łąkami w moje serce.
niedziela, 18 października 2015
Łosia sielanka
Obserwowana o poranku łosia rodzina nie przejmowała się zupełnie moją obecnością, chociaż byłem blisko niej. Klępa spokojnie leżała na łące. Sprawiała wrażenie drzemiącej. Od czasu do czasu podnosiła głowę, nasłuchiwała lub posilała się. Świadoma mojej obecności pilnowała jednak tego, abym nie przekroczył akceptowanego przez nią dystansu.
Ułożyła się na otwartej przestrzeni tak, aby osłaniać sobą leżące na granicy zakrzaczenia dwa łoszaki. Te czuły się bezpieczne i swobodnie.
Nie przekraczając bezpiecznego dystansu nie musiałem nawet trwać w bezruchu. Mogłem spokojnie przemieścić się z aparatem w poszukiwaniu kadru, a łosia sjesta trwała nadal.
Klępa w końcu podniosła się, ale nie po to, aby odejść. Zabrała się do jedzenia wierzbowych krzaków.
Kiedy zacząłem się oddalać nawet nie przerwała posiłku. Pozostawiłem łosie tak, jak je zastałem. Takie spotkania cieszą i ekscytują szczególnie. Na długo pozostają w pamięci. Ten post jest fotograficznym zapisem z końca września.Spotkałem tę klępę z łoszkami już wcześniej ( patrz post "Bukowisko 2015 - fotograficzny notes." ). Spotykałem ją też i w październiku. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=236&sort=1 Przeważnie jest pewna swojej siły i nazbyt ufna wobec człowieka. Niepokoję się o to, ażeby nie zakończyło się to dla niej tragicznie.
Ułożyła się na otwartej przestrzeni tak, aby osłaniać sobą leżące na granicy zakrzaczenia dwa łoszaki. Te czuły się bezpieczne i swobodnie.
Nie przekraczając bezpiecznego dystansu nie musiałem nawet trwać w bezruchu. Mogłem spokojnie przemieścić się z aparatem w poszukiwaniu kadru, a łosia sjesta trwała nadal.
Klępa w końcu podniosła się, ale nie po to, aby odejść. Zabrała się do jedzenia wierzbowych krzaków.
Kiedy zacząłem się oddalać nawet nie przerwała posiłku. Pozostawiłem łosie tak, jak je zastałem. Takie spotkania cieszą i ekscytują szczególnie. Na długo pozostają w pamięci. Ten post jest fotograficznym zapisem z końca września.Spotkałem tę klępę z łoszkami już wcześniej ( patrz post "Bukowisko 2015 - fotograficzny notes." ). Spotykałem ją też i w październiku. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=236&sort=1 Przeważnie jest pewna swojej siły i nazbyt ufna wobec człowieka. Niepokoję się o to, ażeby nie zakończyło się to dla niej tragicznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































