Poranki są ostatnio mgliste i wilgotne. Dzięki temu wędrówki poranne mają w sobie coś z zadumania. Jelenie ryki rozbrzmiewają, wypełniają przestrzeń. Bukowisko jeszcze trwa, łosie są aktywniejsze niż zwykle, dlatego łatwiej o spotkanie z nimi. Na łąkach spotyka się dziki, sarny, lisy. Ich sylwetki wyłaniają się z rozrzedzającej się mgły. Malowniczo wpisują się swoją obecnością w śródłąkowy pejzaż. Do tego trzeba dodać świeże wilcze tropy, odciśnięte na porannej rosie. Prawda, że to prawdziwa magia chwili ?
Bez łosia oczywiście się nie obyło. Pozostałe zdjęcia łosie zamieszczam na stronie.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
W kolejce czekają fotografie drzemiącej klępy i jej łoszaków. Pełna sielanka do zobaczenia w następnym poście. Zapraszam.
wtorek, 29 września 2015
niedziela, 20 września 2015
Bukowisko 2015 - fotograficzny notes.
Kapickie łąki ożyły. Łosie są obecnie nadzwyczaj aktywne. Byki poszukują klęp, a kiedy już znajdą gotowe do rozrodu samice, trzymają się ich uparcie. Chodzą za nimi prawie krok w krok. Ich tęskne basowe postękiwania słychać wyraźnie. Klępie towarzyszą tegoroczne łoszaki.
O poranku spakowałem do samochodu aparat i ruszyłem na poszukiwanie zajętych godami łosi. Na drodze prowadzącej po grobli odciśnięte były świeże łosie tropy. Skręciłem w spowite mgłą łąki. Szarówka przemieniała się w brzask. Nie musiałem długo czekać, prawie od razu zobaczyłem ciemne sylwetki klępy i łoszaka.
Klępa zmierzała nieśpiesznie w moim kierunku, łoszak trochę poczekał i ruszył biegiem, energicznie za nią. Za nim z krzaków przydrożnych ruszył drugi. Słońce jeszcze nie wzeszło na linię brzeziny, trwał brzask, więc było zbyt ciemno na to, aby sfotografować łoszaki przebiegające niedaleko miejsca, w którym zatrzymałem się.
Z linii krzaków dobiegało bycze stękanie. Chwilkę po łoszakach pojawił się byk. Szedł za klępą. Zdesperowany zdecydował się przebyć łąkę, pomimo mojej obecności.
Łosza z małymi tymczasem dotarła do naprzeciwległej linii lasu. Tam chwilę postała, a następnie odbiegła dalej i poczekała. Samiec po chwili do nich dołączył i cała gromadka była już z powrotem razem. Miłosna euforia łosi jednak wkrótce się zakończy, wtedy byk pójdzie swoją drogą, a samica swoją. W maju następnego roku urodzi jednego lub dwa nowe łoszaki. Nie będzie obecności i pomocy byka w odchowaniu młodych. Alimentów też nie będzie, bo nie są jej do niczego potrzebne. Ale to wszystko dopiero się wydarzy, byk i klępa cieszą się godami, bez wyrachowanych planów na przyszłość.
P.S. Poszczęciło mi się dzisiaj na tyle, że mam zdjęć więcej niż mieści post. Pozostałe zdjęcia, też ułożone chronologicznie dodałem do albumu na stronie autorskiej fotopozytwy. Zapraszam. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
O poranku spakowałem do samochodu aparat i ruszyłem na poszukiwanie zajętych godami łosi. Na drodze prowadzącej po grobli odciśnięte były świeże łosie tropy. Skręciłem w spowite mgłą łąki. Szarówka przemieniała się w brzask. Nie musiałem długo czekać, prawie od razu zobaczyłem ciemne sylwetki klępy i łoszaka.
Klępa zmierzała nieśpiesznie w moim kierunku, łoszak trochę poczekał i ruszył biegiem, energicznie za nią. Za nim z krzaków przydrożnych ruszył drugi. Słońce jeszcze nie wzeszło na linię brzeziny, trwał brzask, więc było zbyt ciemno na to, aby sfotografować łoszaki przebiegające niedaleko miejsca, w którym zatrzymałem się.
Z linii krzaków dobiegało bycze stękanie. Chwilkę po łoszakach pojawił się byk. Szedł za klępą. Zdesperowany zdecydował się przebyć łąkę, pomimo mojej obecności.
Łosza z małymi tymczasem dotarła do naprzeciwległej linii lasu. Tam chwilę postała, a następnie odbiegła dalej i poczekała. Samiec po chwili do nich dołączył i cała gromadka była już z powrotem razem. Miłosna euforia łosi jednak wkrótce się zakończy, wtedy byk pójdzie swoją drogą, a samica swoją. W maju następnego roku urodzi jednego lub dwa nowe łoszaki. Nie będzie obecności i pomocy byka w odchowaniu młodych. Alimentów też nie będzie, bo nie są jej do niczego potrzebne. Ale to wszystko dopiero się wydarzy, byk i klępa cieszą się godami, bez wyrachowanych planów na przyszłość.
P.S. Poszczęciło mi się dzisiaj na tyle, że mam zdjęć więcej niż mieści post. Pozostałe zdjęcia, też ułożone chronologicznie dodałem do albumu na stronie autorskiej fotopozytwy. Zapraszam. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
niedziela, 13 września 2015
Tropiciel
Snujący się w oddali łoś nie tylko wciela się w podlaskiego smętka. Rozbudza też pradawny instynkt łowcy - tropiciela. Nostalgia przeobraża się wtedy w adrenalinę, zmysły wyczulają się, stąpnięcia stają się prawie bezszelestne. Znajomość terenu ułatwia podejście i ustawienie się bliżej przewidywanej trasy przejścia klępy. Nie ma tu miejsca na chaos i gonitwę, raczej na spokojny i ostrożny podchód. Potem wystarczy już tylko chwileczkę poczekać w bezruchu.
piątek, 4 września 2015
Poranne mgły
Sierpień to zazwyczaj czas porannych i wieczornych mgieł. Tegoroczny skwar jednak nie sprzyjał zamgleniom. Powietrze było suche, łąki wypalone słonecznym żarem. Zdarzały się nawet poranki pozbawione rosy. Pasy mgieł nie snuły się nad łąkami tak często i tak gęsto, jak do tego przywykłem.
Zatęskniłem za nadbiebrzańskim łąkowym smętkiem i doczekałem się. Mgły powróciły.
Bywa, że biebrzański smętek przybiera konkretny kształt. Kiedy mgły opadają ukazuje się czasami pod postacią łosia. W takim przypadku łoś wieńczy dzieło.
P.S. Ciąg dalszy fotograficznego zapisu spotkania z łosiem smętkiem zaprezentuję w następnym poście. Teraz zapraszam do rustykalnej odsłony podlaskiego smętka snującego się we mgle: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=207&sort=1
Zatęskniłem za nadbiebrzańskim łąkowym smętkiem i doczekałem się. Mgły powróciły.
Bywa, że biebrzański smętek przybiera konkretny kształt. Kiedy mgły opadają ukazuje się czasami pod postacią łosia. W takim przypadku łoś wieńczy dzieło.
P.S. Ciąg dalszy fotograficznego zapisu spotkania z łosiem smętkiem zaprezentuję w następnym poście. Teraz zapraszam do rustykalnej odsłony podlaskiego smętka snującego się we mgle: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=207&sort=1
niedziela, 30 sierpnia 2015
Sierpniowe łosie
Spotkana przeze mnie klępa prowadziła dwa łoszaki. Urodziły się w maju. Rosną szybko, po to , aby móc przetrwać pierwszą dla nich zimę. Razem z nimi chodził młodziutki byk. Nie miał nawet trzech lat. Takie łosie nastolatki są towarzyskie i ciekawskie. Ten wędrując w czas rozpoczynającego się właśnie bukowiska poczuł też pewnie i zew natury. Przyłączył się więc do klępy z łoszakami. Słaby jeszcze i niedoświadczony nic jednak nie wskóra. Klępa nie traktuje go jako zagrożenia dla swoich dzieci i nie odgania.
Bukowisko dopiero się zaczyna. Wkrótce pojawi się kolejny w życiu łoszy silny byk i pogna naszego niedorostka. Ten zaś będzie musiał jeszcze trochę zmężnieć i poczekać na to, aby wystąpić w roli dojrzałego i gotowego do rozrodu samca. Na razie jednak, pasie się jak cielak, razem z łoszakami i nabiera niezbędnego doświadczenia.
Pozostałe zdjęcia zamieściłem na stronie: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
Bukowisko dopiero się zaczyna. Wkrótce pojawi się kolejny w życiu łoszy silny byk i pogna naszego niedorostka. Ten zaś będzie musiał jeszcze trochę zmężnieć i poczekać na to, aby wystąpić w roli dojrzałego i gotowego do rozrodu samca. Na razie jednak, pasie się jak cielak, razem z łoszakami i nabiera niezbędnego doświadczenia.
Pozostałe zdjęcia zamieściłem na stronie: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
sobota, 22 sierpnia 2015
Patrząc w stronę słońca.
Patrząc prawie prosto w stronę słońca oglądamy kwiaty, liście, trawy jakby prześwietlone, okolone aureolą blasku. Czernie konarów i gałęzi drzew odcinają się wyraziście od migotliwej gry światła.
To, co pozostaje w cieniu, ostro kontrastuje z tą jaskrawością, przez co wygląda na ciemniejsze niż w rzeczywistości. To, co jasne, wydaje się być jeszcze bardziej świetliste niż jest. Jedno podkreśla drugie.
Myślę, że tak bywa nie tylko z pejzażem. Czasami w życiu jasne i ciemne też miesza się równie dramatycznie.
Ta kompozycja cieni i blasków może być piękna zarówno w pejzażu, jak i w życiu.
Pejzaż oglądamy jednak oczyma widza, dzieje się właściwie obok nas, a my możemy tylko się w niego zapatrzyć z zachwytem lub bez niego. We własnym życiu, zwłaszcza, kiedy dramatyzm dzieje się tu i teraz, trudno być widzem. To raczej inni ludzie obserwując z boku nasze zmagania z losem, mówią niekiedy: "jego życie jest piękne".
My sami możemy tylko przymierzać kategorię piękna do zdarzeń z własnego życia dopiero wtedy, gdy przeminą. Chciałbym jednak kiedyś, oglądając się za siebie po latach, powiedzieć o swoim życiu, że bywało nie tylko dramatyczne, ale i piękne. Cóż bowiem z dramatyzmu bez piękna ?
Obecnie używam słowa piękno głównie w odniesieniu do pejzaży, co będzie dalej odsłoni los.
Link do autorskiej strony (tag: "drogi") : http://iwaszko.fotopozytywy.pl/?tag=35
To, co pozostaje w cieniu, ostro kontrastuje z tą jaskrawością, przez co wygląda na ciemniejsze niż w rzeczywistości. To, co jasne, wydaje się być jeszcze bardziej świetliste niż jest. Jedno podkreśla drugie.
Myślę, że tak bywa nie tylko z pejzażem. Czasami w życiu jasne i ciemne też miesza się równie dramatycznie.
Ta kompozycja cieni i blasków może być piękna zarówno w pejzażu, jak i w życiu.
Pejzaż oglądamy jednak oczyma widza, dzieje się właściwie obok nas, a my możemy tylko się w niego zapatrzyć z zachwytem lub bez niego. We własnym życiu, zwłaszcza, kiedy dramatyzm dzieje się tu i teraz, trudno być widzem. To raczej inni ludzie obserwując z boku nasze zmagania z losem, mówią niekiedy: "jego życie jest piękne".
My sami możemy tylko przymierzać kategorię piękna do zdarzeń z własnego życia dopiero wtedy, gdy przeminą. Chciałbym jednak kiedyś, oglądając się za siebie po latach, powiedzieć o swoim życiu, że bywało nie tylko dramatyczne, ale i piękne. Cóż bowiem z dramatyzmu bez piękna ?
Obecnie używam słowa piękno głównie w odniesieniu do pejzaży, co będzie dalej odsłoni los.
Link do autorskiej strony (tag: "drogi") : http://iwaszko.fotopozytywy.pl/?tag=35
sobota, 15 sierpnia 2015
Letni dzień.
Narodziny letniego dnia trwają krótko. Brzasku prawie nie ma. Słońce wschodzi błyskawicznie. Mgieł jest niewiele i szybko zanikają.
Światło słoneczne staje się ostre i brutalne. Błękit nieba jest wyrazisty. Na jego tle odcinają się bielą obłoki. Dobrze kiedy są, bo dają cień i wytchnienie od blasku. Wiatr też jest pożądany, bo łagodzi dokuczliwy skwar.
Dopiero nadchodzący wieczór ociepla na powrót barwy i skłania do wpatrywania się w chylące się ku zachodowi słońce. Można się wtedy zatrzymać, pomyśleć o pozostawianym za sobą kolejnym dniu lub po prostu wtopić się w ciszę.
P.S. Wschód słońca obdarowuje energią i świeżością. Pozwala wejść w dzień rześko, radośnie. Dzień to działanie i zadania, także i niepokój. Często nie należy do nas. Zachód zaś daje ukojenie i wyciszenie. Przygotowuje do spokojnego snu, powoli i łagodnie.
To dlatego naoczne uczestniczenie w narodzinach i zmierzchu dnia, jest źródłem mocy, która ułatwia przetrwanie i zachowanie pogody ducha, nawet wbrew przeciwnościom losu.
Światło słoneczne staje się ostre i brutalne. Błękit nieba jest wyrazisty. Na jego tle odcinają się bielą obłoki. Dobrze kiedy są, bo dają cień i wytchnienie od blasku. Wiatr też jest pożądany, bo łagodzi dokuczliwy skwar.
Dopiero nadchodzący wieczór ociepla na powrót barwy i skłania do wpatrywania się w chylące się ku zachodowi słońce. Można się wtedy zatrzymać, pomyśleć o pozostawianym za sobą kolejnym dniu lub po prostu wtopić się w ciszę.
P.S. Wschód słońca obdarowuje energią i świeżością. Pozwala wejść w dzień rześko, radośnie. Dzień to działanie i zadania, także i niepokój. Często nie należy do nas. Zachód zaś daje ukojenie i wyciszenie. Przygotowuje do spokojnego snu, powoli i łagodnie.
To dlatego naoczne uczestniczenie w narodzinach i zmierzchu dnia, jest źródłem mocy, która ułatwia przetrwanie i zachowanie pogody ducha, nawet wbrew przeciwnościom losu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































