Link do nowych późno-jesiennych zdjęć z księżycem i brzozami: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
poniedziałek, 2 listopada 2015
Poranek w szronie i barwach jesieni.
Późną jesienią srebrzystość miesza się z barwą pożółkłych liści brzozowych. Sylwetki zwierząt dobrze odcinają się na na tle oszronionych łąk i zarośli wierzbowych. Delikatny pas mgły płoży się w oddali. Brzask dodaje jasnego różu, a wschodzące słońce czerwieni przechodzącej w złocistości. W porannym świetle barwy są wysycone, ale nie jaskrawe. Przełom października i listopada jest już jednak pożegnaniem pozostałych jeszcze ciepłych barw jesiennych. Wkrótce opadną wszystkie liście z brzóz. Świat poszarzeje na krótko, w oczekiwaniu na ascetyczną biel zimy.
Link do nowych późno-jesiennych zdjęć z księżycem i brzozami: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
Link do nowych późno-jesiennych zdjęć z księżycem i brzozami: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=237&sort=1
piątek, 23 października 2015
Dziki.
Niedaleko Kapic płynie rzeka Ełk. Teren pomiędzy wsią i rzeką to mozaika łąk, grądzików, pajek, brzezin i wierzbowych zakrzaczeń. Są tutaj dziki, sarny, łosie, jelenie, lisy, borsuki, kuny, bobry, zające, liczne gatunki ptaków i inne zwierzęta. Trudno wszystkie wymienić. Spotyka się tu nawet rzadkie już dzisiaj wilki. Zwierzęta mają gdzie się schronić i co zjeść. Po drugiej stronie rzeki, w kierunku Sołek, Ciszewa, Kuligów, Woźnejwsi, Orzechówki, Polkowa, Kopytkowa, Dolistowa, Wrocenia, Goniądza nie ma żadnych wiosek. Otwarte przestrzenie przechodzą w olsy, grądowe lasy, brzeziny, bagienne bory sosnowe itd.
Ta piękna przestrzeń jest nie w pełni dzika, bo kosi się tutaj łąki, ale to już wielowiekowa tradycja, która przyczyniła się do ukształtowania tej niezwykłej i rozległej mozaiki ekosystemów. Ludzie pojawiają się tu rzadko. Poza porą sianokosów jest praktycznie odludna. To się czuje i wie kiedy się tę przestrzeń przemierza.
Człowiek jest tutaj tylko gościem. Zwierzęta są naturalną częścią tego pejzażu. To dlatego najzwyklejsze dziki wyglądają dla mnie na kapickich łąkach najpiękniej, bo są tutejsze, tak jak ja sam. Wpisały się wraz z otaczającymi mnie łąkami w moje serce.
Ta piękna przestrzeń jest nie w pełni dzika, bo kosi się tutaj łąki, ale to już wielowiekowa tradycja, która przyczyniła się do ukształtowania tej niezwykłej i rozległej mozaiki ekosystemów. Ludzie pojawiają się tu rzadko. Poza porą sianokosów jest praktycznie odludna. To się czuje i wie kiedy się tę przestrzeń przemierza.
Człowiek jest tutaj tylko gościem. Zwierzęta są naturalną częścią tego pejzażu. To dlatego najzwyklejsze dziki wyglądają dla mnie na kapickich łąkach najpiękniej, bo są tutejsze, tak jak ja sam. Wpisały się wraz z otaczającymi mnie łąkami w moje serce.
niedziela, 18 października 2015
Łosia sielanka
Obserwowana o poranku łosia rodzina nie przejmowała się zupełnie moją obecnością, chociaż byłem blisko niej. Klępa spokojnie leżała na łące. Sprawiała wrażenie drzemiącej. Od czasu do czasu podnosiła głowę, nasłuchiwała lub posilała się. Świadoma mojej obecności pilnowała jednak tego, abym nie przekroczył akceptowanego przez nią dystansu.
Ułożyła się na otwartej przestrzeni tak, aby osłaniać sobą leżące na granicy zakrzaczenia dwa łoszaki. Te czuły się bezpieczne i swobodnie.
Nie przekraczając bezpiecznego dystansu nie musiałem nawet trwać w bezruchu. Mogłem spokojnie przemieścić się z aparatem w poszukiwaniu kadru, a łosia sjesta trwała nadal.
Klępa w końcu podniosła się, ale nie po to, aby odejść. Zabrała się do jedzenia wierzbowych krzaków.
Kiedy zacząłem się oddalać nawet nie przerwała posiłku. Pozostawiłem łosie tak, jak je zastałem. Takie spotkania cieszą i ekscytują szczególnie. Na długo pozostają w pamięci. Ten post jest fotograficznym zapisem z końca września.Spotkałem tę klępę z łoszkami już wcześniej ( patrz post "Bukowisko 2015 - fotograficzny notes." ). Spotykałem ją też i w październiku. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=236&sort=1 Przeważnie jest pewna swojej siły i nazbyt ufna wobec człowieka. Niepokoję się o to, ażeby nie zakończyło się to dla niej tragicznie.
Ułożyła się na otwartej przestrzeni tak, aby osłaniać sobą leżące na granicy zakrzaczenia dwa łoszaki. Te czuły się bezpieczne i swobodnie.
Nie przekraczając bezpiecznego dystansu nie musiałem nawet trwać w bezruchu. Mogłem spokojnie przemieścić się z aparatem w poszukiwaniu kadru, a łosia sjesta trwała nadal.
Klępa w końcu podniosła się, ale nie po to, aby odejść. Zabrała się do jedzenia wierzbowych krzaków.
Kiedy zacząłem się oddalać nawet nie przerwała posiłku. Pozostawiłem łosie tak, jak je zastałem. Takie spotkania cieszą i ekscytują szczególnie. Na długo pozostają w pamięci. Ten post jest fotograficznym zapisem z końca września.Spotkałem tę klępę z łoszkami już wcześniej ( patrz post "Bukowisko 2015 - fotograficzny notes." ). Spotykałem ją też i w październiku. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=236&sort=1 Przeważnie jest pewna swojej siły i nazbyt ufna wobec człowieka. Niepokoję się o to, ażeby nie zakończyło się to dla niej tragicznie.
wtorek, 29 września 2015
Wrześniowe wędrówki w czas bukowiska.
Poranki są ostatnio mgliste i wilgotne. Dzięki temu wędrówki poranne mają w sobie coś z zadumania. Jelenie ryki rozbrzmiewają, wypełniają przestrzeń. Bukowisko jeszcze trwa, łosie są aktywniejsze niż zwykle, dlatego łatwiej o spotkanie z nimi. Na łąkach spotyka się dziki, sarny, lisy. Ich sylwetki wyłaniają się z rozrzedzającej się mgły. Malowniczo wpisują się swoją obecnością w śródłąkowy pejzaż. Do tego trzeba dodać świeże wilcze tropy, odciśnięte na porannej rosie. Prawda, że to prawdziwa magia chwili ?
Bez łosia oczywiście się nie obyło. Pozostałe zdjęcia łosie zamieszczam na stronie.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
W kolejce czekają fotografie drzemiącej klępy i jej łoszaków. Pełna sielanka do zobaczenia w następnym poście. Zapraszam.
Bez łosia oczywiście się nie obyło. Pozostałe zdjęcia łosie zamieszczam na stronie.
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
W kolejce czekają fotografie drzemiącej klępy i jej łoszaków. Pełna sielanka do zobaczenia w następnym poście. Zapraszam.
niedziela, 20 września 2015
Bukowisko 2015 - fotograficzny notes.
Kapickie łąki ożyły. Łosie są obecnie nadzwyczaj aktywne. Byki poszukują klęp, a kiedy już znajdą gotowe do rozrodu samice, trzymają się ich uparcie. Chodzą za nimi prawie krok w krok. Ich tęskne basowe postękiwania słychać wyraźnie. Klępie towarzyszą tegoroczne łoszaki.
O poranku spakowałem do samochodu aparat i ruszyłem na poszukiwanie zajętych godami łosi. Na drodze prowadzącej po grobli odciśnięte były świeże łosie tropy. Skręciłem w spowite mgłą łąki. Szarówka przemieniała się w brzask. Nie musiałem długo czekać, prawie od razu zobaczyłem ciemne sylwetki klępy i łoszaka.
Klępa zmierzała nieśpiesznie w moim kierunku, łoszak trochę poczekał i ruszył biegiem, energicznie za nią. Za nim z krzaków przydrożnych ruszył drugi. Słońce jeszcze nie wzeszło na linię brzeziny, trwał brzask, więc było zbyt ciemno na to, aby sfotografować łoszaki przebiegające niedaleko miejsca, w którym zatrzymałem się.
Z linii krzaków dobiegało bycze stękanie. Chwilkę po łoszakach pojawił się byk. Szedł za klępą. Zdesperowany zdecydował się przebyć łąkę, pomimo mojej obecności.
Łosza z małymi tymczasem dotarła do naprzeciwległej linii lasu. Tam chwilę postała, a następnie odbiegła dalej i poczekała. Samiec po chwili do nich dołączył i cała gromadka była już z powrotem razem. Miłosna euforia łosi jednak wkrótce się zakończy, wtedy byk pójdzie swoją drogą, a samica swoją. W maju następnego roku urodzi jednego lub dwa nowe łoszaki. Nie będzie obecności i pomocy byka w odchowaniu młodych. Alimentów też nie będzie, bo nie są jej do niczego potrzebne. Ale to wszystko dopiero się wydarzy, byk i klępa cieszą się godami, bez wyrachowanych planów na przyszłość.
P.S. Poszczęciło mi się dzisiaj na tyle, że mam zdjęć więcej niż mieści post. Pozostałe zdjęcia, też ułożone chronologicznie dodałem do albumu na stronie autorskiej fotopozytwy. Zapraszam. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
O poranku spakowałem do samochodu aparat i ruszyłem na poszukiwanie zajętych godami łosi. Na drodze prowadzącej po grobli odciśnięte były świeże łosie tropy. Skręciłem w spowite mgłą łąki. Szarówka przemieniała się w brzask. Nie musiałem długo czekać, prawie od razu zobaczyłem ciemne sylwetki klępy i łoszaka.
Klępa zmierzała nieśpiesznie w moim kierunku, łoszak trochę poczekał i ruszył biegiem, energicznie za nią. Za nim z krzaków przydrożnych ruszył drugi. Słońce jeszcze nie wzeszło na linię brzeziny, trwał brzask, więc było zbyt ciemno na to, aby sfotografować łoszaki przebiegające niedaleko miejsca, w którym zatrzymałem się.
Z linii krzaków dobiegało bycze stękanie. Chwilkę po łoszakach pojawił się byk. Szedł za klępą. Zdesperowany zdecydował się przebyć łąkę, pomimo mojej obecności.
Łosza z małymi tymczasem dotarła do naprzeciwległej linii lasu. Tam chwilę postała, a następnie odbiegła dalej i poczekała. Samiec po chwili do nich dołączył i cała gromadka była już z powrotem razem. Miłosna euforia łosi jednak wkrótce się zakończy, wtedy byk pójdzie swoją drogą, a samica swoją. W maju następnego roku urodzi jednego lub dwa nowe łoszaki. Nie będzie obecności i pomocy byka w odchowaniu młodych. Alimentów też nie będzie, bo nie są jej do niczego potrzebne. Ale to wszystko dopiero się wydarzy, byk i klępa cieszą się godami, bez wyrachowanych planów na przyszłość.
P.S. Poszczęciło mi się dzisiaj na tyle, że mam zdjęć więcej niż mieści post. Pozostałe zdjęcia, też ułożone chronologicznie dodałem do albumu na stronie autorskiej fotopozytwy. Zapraszam. http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=234&sort=1
niedziela, 13 września 2015
Tropiciel
Snujący się w oddali łoś nie tylko wciela się w podlaskiego smętka. Rozbudza też pradawny instynkt łowcy - tropiciela. Nostalgia przeobraża się wtedy w adrenalinę, zmysły wyczulają się, stąpnięcia stają się prawie bezszelestne. Znajomość terenu ułatwia podejście i ustawienie się bliżej przewidywanej trasy przejścia klępy. Nie ma tu miejsca na chaos i gonitwę, raczej na spokojny i ostrożny podchód. Potem wystarczy już tylko chwileczkę poczekać w bezruchu.
piątek, 4 września 2015
Poranne mgły
Sierpień to zazwyczaj czas porannych i wieczornych mgieł. Tegoroczny skwar jednak nie sprzyjał zamgleniom. Powietrze było suche, łąki wypalone słonecznym żarem. Zdarzały się nawet poranki pozbawione rosy. Pasy mgieł nie snuły się nad łąkami tak często i tak gęsto, jak do tego przywykłem.
Zatęskniłem za nadbiebrzańskim łąkowym smętkiem i doczekałem się. Mgły powróciły.
Bywa, że biebrzański smętek przybiera konkretny kształt. Kiedy mgły opadają ukazuje się czasami pod postacią łosia. W takim przypadku łoś wieńczy dzieło.
P.S. Ciąg dalszy fotograficznego zapisu spotkania z łosiem smętkiem zaprezentuję w następnym poście. Teraz zapraszam do rustykalnej odsłony podlaskiego smętka snującego się we mgle: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=207&sort=1
Zatęskniłem za nadbiebrzańskim łąkowym smętkiem i doczekałem się. Mgły powróciły.
Bywa, że biebrzański smętek przybiera konkretny kształt. Kiedy mgły opadają ukazuje się czasami pod postacią łosia. W takim przypadku łoś wieńczy dzieło.
P.S. Ciąg dalszy fotograficznego zapisu spotkania z łosiem smętkiem zaprezentuję w następnym poście. Teraz zapraszam do rustykalnej odsłony podlaskiego smętka snującego się we mgle: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=207&sort=1
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































