czwartek, 7 sierpnia 2014

Marzenia

Marzenia są jak ptaki, zasiedlają niebo, szybują swobodnie nad głowami, a kiedy nikną za linią horyzontu lub przemieniają się w konkret zostaje po nich lekka i ulotna smuga. Ta, z kolei, rozpływa się jak mgliste nadrzeczne opary o brzasku dnia, pozostawiając po sobie rysę na monolicie zdarzeń. To ta właśnie rysa sprawia, że wszystko co się wydarza jest niedopełnione i naznaczone dojmującą tęsknotą, niedosytem,  nieodłącznie wpisanym w istotę człowieczego losu. Myślę, że to dlatego za jedną dalą odkrywamy drugą dal, a za nią następną, następną,  ....... !




P.s. Wiosenny przelot gęsi nad rozlewiskami Biebrzy. Zdjęcie zrobione o brzasku dnia w marcu 2012 roku w Burzynie.


niedziela, 27 lipca 2014

Bocianie impresje z niebem w tle.

 Tego wieczoru chmury podświetlone czerwonawym światłem układały się w pasy na błękitnym, choć już wyraźnie ciemniejącym niebie. Sylwetki bocianiuków odcinały się wyraźnie od kolorowego nieba. Ledwo zdążyłem zamknąć w kadrze to zjawiskowe piękno zanim zapadł zmrok. Widać to, co urzeka i zachwyca trwać musi krótko. Trzeba być świadomie nadzwyczaj uważnym, aby krzątanina wokół spraw codziennych i banalnych nie przysłoniła nam ulotnego piękna, jakim obdarowuje nas los.


Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=184&sort=1

niedziela, 20 lipca 2014

Bocianiuki lipcowe.

          Bocianiuki szybko rosły. Stawały się aktywniejsze, rozkładały i prostowały skrzydła, podskakiwały, wypinały piersi, rozpierały się i staczały drobne potyczki pomiędzy sobą, a na to potrzebna była przestrzeń.W gnieździe zrobiło się ciasno. Z tego powodu rodzice nocują i odpoczywają w lipcu już na dachach pobliskich zabudowań, pozostawiając gniazdo dzieciom.




Bocianiuki nie marnowały czasu i przygotowywały się intensywnie do pierwszego w swym życiu lotu.


W końcu stało się i 20 lipca wyleciały z gniazda.


Na razie nie odlatują daleko i szybko powracają.




Nie są jeszcze w pełni samodzielne. Nadal czekają więc na pokarm dostarczany przez rodziców.  



Dorosłe ptaki przynoszą w dziobach nie tylko jedzenie dla młodych. Przynoszą także drobne gałązki, budulec niezbędny do utrzymywania gniazda w dobrym stanie.





Matka nie pozostaje długo w gnieździe,  pozostawia żaby, myszy, zaskrońce młodym, poutyka przyniesione gałązki i odlatuje.



Pod czujnym okiem i opieką dorosłych bocianiuki uczą się życia. W sierpniu będą już samodzielne i gotowe do odlotu. Na razie  wpisują się swoją obecnością w mój przydomowy pejzaż.

Link: http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=214&sort=1

















sobota, 12 lipca 2014

Nadbiebrzańskie pejzaże horyznotalno - symetryczne.

      Nadbiebrzańska przestrzeń uwodzi, czaruje i przyciąga wzrok. Zmusza do cichej kontemplacji w bezruchu, do wsłuchania się w brzmienie ciszy. Czasami tę ciszę przenika żurawi klangor, żabie koncerty, drgania lotek kszyka. Każdy inny, wprowadzony z zewnątrz dźwięk i ruch, jest obcy nadbiebrzańskiej przestrzeni. Ślizga się po jej powierzchni. Nadchodzi i odchodzi jak intruz i barbarzyńca, a kiedy niknie można znowu niemo zapatrzyć się w hipnotyczną dal.

          Nie wiedziałem jak oddać na zdjęciu to zapatrzenie. W końcu zdecydowałem się na odwrócenie obrazu  o 180 stopni i połączenie go z oryginalnym zdjęciem w rozległą panoramę. Pośrodku kadru utworzyła się pionowa linia prowadząca ku głębi tak powstałego obrazu. Wybrałem ascetyczne fotografie zrobione na czarno-białych negatywach, w tym, także w podczerwieni, po to, aby kolor nie rozpraszał uwagi, aby ważna była tylko ta hipnotyczna dal. Tak powstały obrazy wykraczające poza czysto dokumentalne odtworzenie zastanej rzeczywistości, ale myślę, że to właśnie one wierniej oddają duszę nadbiebrzańskiego pejzażu.


























niedziela, 29 czerwca 2014

Letni śródłąkowy świt.

Delikatna mgła otula kontury lasu, zarys łąki, zaciera granice pomiędzy nimi. Oddziela to, co jest blisko patrzącego od tego, co jest od niego oddalone. Gęsta materia nasyconej wilgocią przestrzeni rozmywa bowiem odleglejsze kształty. Słońce już prawie wyłania się zza linii horyzontu. Chmury wchłaniają jego różowawy jeszcze blask. 








Chwilę po wzejściu słonecznej tarczy czerwienie nikną, chowając się za zagubioną jeszcze w porannej mgle linią horyzontu. Delikatna dzisiaj mgła unosi się i rozpływa rozpraszając światło.





Pajęczyny ozdobione perełkami rosy połyskują i układają się w plamy bieli rozrzucone pośród zielno - kwietnej późnoczerwcowej łąki.


Jaskrawość słonecznego blasku staje się w końcu na tyle ostra i przenikliwa, że dominuje nad delikatnością i ulotnością poranka. Rozpoczyna się letni dzień.













środa, 25 czerwca 2014

Bociany i konie

Co jakiś czas sąsiad wypasa na łące przyległej do mojej działki konie. Są tam, dopóki nie zgryzą krótko i dokładnie trawy. Wracają, gdy trawa odrośnie. Bociany mieszkają tuż przy tej łące. Przyłączają się do koni i chętnie stołują wspólnie. Konie  wypłaszają myszy, nornice i koniki polne, z czego rozumnie korzystają polujące ptaki. Koniom bocianie towarzystwo nie przeszkadza. Razem prezentują się pięknie, zwłaszcza w niskim, ciepło nasyconym wieczornym świetle. Obserwuję je z tarasu lub okna domu. Wiem, że są obok, tuż, tuż.  Wystarczy tylko zwrócić głowę w stronę łąki, aby ucieszyć oczy ich widokiem. Czasem słychać ich ciche rżenie. Nie muszę cały czas ich obserwować, bo już sama ich obecność  wprowadza w  moją około domową przestrzeń czar i sielskość podlaskiej wsi.














niedziela, 1 czerwca 2014

To zwykłe i codzienne.

To, co zwykłe jest równie piękne jak to, co wydarza się rzadko. Goniąc za tym co unikatowe, co dane jest zobaczyć nie każdemu, zapomina się o tym co codzienne. Taki sposób patrzenia na świat przekłada się na fotografię, traktowaną jako dokumentalne zapiski kolekcjonera osobliwości. Takie fotografie rzadkich roślin i zwierząt pokazywane są znajomym z dumą i komentarzem:  "patrzcie co widziałem i gdzie byłem". Nie jestem w takich sytuacjach pewny tego, czy fotografującemu chodziło o utrwalenie przeżywanego piękna, czy tylko o to, aby podnieść własny prestiż i znaczenie. Myślę, że odczucia piękna nawet nie było, chodziło raczej o zaliczenie kolejnej  osobliwości przyrodniczej lub krajobrazowej i poprawne technicznie udokumentowanie tego faktu. To dlatego kolekcjonerzy osobliwości przyrodniczych fotografują z takim samym zapałem nosorożce białe, krokodyle, wodniczki, obuwiki i sylwetki orlika grubodziobego na tle nieba, nie zwracając uwagi na sarny, bociany i łąki żółte od pospolitych, na szczęście, jaskrów.