Tym razem zamieszczam zdjęcia z marca i początku kwietnia, z nieodległych spacerów i samochodowych wycieczek po śródłącznych drożynach . Uzbierało się ich kilka, w sam raz na jeden wczesnowiosenny obszerny post.
Zdjęcie powyżej zrobiłem 13 marca. Zastanawia mnie, dlaczego gęsim stadom towarzyszą często rudle saren. Może ta swoista symbioza polega na tym, że płochliwe i ostrożne gęsi pełnią rolę czujnej straży, przez co dają sarnom poczucie bezpieczeństwa i pozwalają swobodniej skupić się na żerowaniu.
Łoś sfotografowany 10 marca na zalanych łąkach przy rzece Ełk.
Świt był tego dnia (02.04.2104) mroźny, taki ze szronem bielącym trawy, turzyce, płoty. Na wodzie utrzymującej się na zalanych łąkach utworzyła się cieńka warstwa lodu. Bataliony widoczne powyżej zobaczyłem dopiero chwilę po wschodzie słońca ( http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=212&detail=2756&offset=&order=0&sort=1 ). Skulone siedziały w oddali, wtopione w szarawo - zielone tło oszronionej łąki. Zanim zerwały się do lotu, aby ukazać się w pełnej krasie, musiałem trochę odczekać. Podchodzenie ich na otwartej przestrzeni nie miało sensu.
Żurawia zaskoczyłem, tak jak i on mnie na kapickich śródłącznych grzędach. Lecąc nad palikami ogrodzeń dobrze wpisał się w rustykalny pejzaż. (13.03.2014)
Te sarny zaskoczone były moim pojawieniem się od strony sosnowego lasu, którego ściana skrywała moją sylwetkę. Słyszały mnie i rozglądały się przez chwilę uważnie, po czym powróciły do żerowania.(30.03.2014)
Żurawie swoje tańce prezentowały w pochmurny i szary dzień. Widać je było z asfaltowej drogi prowadzącej do Kapic. (08.03.2014)
Ta para żurawi stała się już praktycznie codziennym elementem kapickiego pejzażu. Nie trzeba wsiadać w samochód, niekonieczne są wyczerpujące wędrówki po łąkach w ich poszukiwaniu, gdyż zamieszkały blisko i stołują się w samej wsi. Ich wdzięczny i dźwięczny klangor słyszalny jest bez oddalania się od domu, z tarasu. Czasami widać z okna, jak przechadzają się po nieodległym polu.
Dobrze jest dzielić przestrzeń z żurawiami, bocianami, sarnami, łosiami. Niektóre z nich widuję i słyszę codziennie, inne pojawiają się tylko na chwilę, przelatując lub przechodząc przez wieś lub pobliskie łąki. Ich obecność gdzieś w pobliżu jest jednak dla mnie znacząca i wyczuwalna. To, między innymi, dlatego kapicka przestrzeń jest dla mnie magiczna i piękna.
sobota, 5 kwietnia 2014
niedziela, 23 marca 2014
Bociani powrót - 23.03.2014
Dzień zaczął się bezchmurnie. Czerwona słoneczna tarcza zawisła nisko nad horyzontem, jednakże dość szybko zachmurzyło się. Zapowiadało się na szary i monotonny dzień bez istotnych wydarzeń. Około południa zaczęło nawet leciuteńko mżyć. W takiej scenerii do przydrożnego gniazda, widocznego z okna mojego domu, powrócił z dalekiej wędrówki bocian. Bociek posiedział chwilę, po czym poleciał i zabrał gałąź z sąsiedniego gniazda, którą starannie ułożył we własnym. Następnie poleciał na łąki.
Zacząłem wypatrywać pozostałych, nie przyleciał przecież sam. Poinformowałem o bocianim powrocie znajomych, bo to przecież dobra nowina. Wymieniłem informacje o bocianach i dowiedziałem się, że w okolicach Sojczyna widziano na łąkach stado około 50 bocianów. Ruszyłem z nadzieją na ich spotkanie.
Zobaczyłem je na łąkach, tuż za wspomnianą wioską. Nie byłem ich jedynym obserwatorem, dołączyło bowiem do mnie kilka osób z pobliskich domów.
Kobieta, która przyprowadziła dwójkę dzieciuków, chcących podejść bliżej do stada bocianów poprosiła dzieci, aby nie płoszyły ptaków i pozostały na miejscu, bo przecież "bociany muszą odpocząć i nabrać sił po długiej podróży". To jedno zdanie mówi wszystko o tym, jak te piękne ptaki wrosły w podlaską tradycję i kulturę. Ich powrót jest rokrocznie wyczekiwany i witany radośnie, bo przynosi wiosenne nadzieje.
P.S. Linki albumów bocianich z mojej strony fotograficznej:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=161&sort=1 - nowiny z bocianiego gniazda
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=166&sort=1 - sianokosy biebrzańskie - Kapice
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=185&sort=1 - jesienne sejmiki bocinaie
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=184&sort=1 - impresje z bocianiego gniazda
Zacząłem wypatrywać pozostałych, nie przyleciał przecież sam. Poinformowałem o bocianim powrocie znajomych, bo to przecież dobra nowina. Wymieniłem informacje o bocianach i dowiedziałem się, że w okolicach Sojczyna widziano na łąkach stado około 50 bocianów. Ruszyłem z nadzieją na ich spotkanie.
Zobaczyłem je na łąkach, tuż za wspomnianą wioską. Nie byłem ich jedynym obserwatorem, dołączyło bowiem do mnie kilka osób z pobliskich domów.
Kobieta, która przyprowadziła dwójkę dzieciuków, chcących podejść bliżej do stada bocianów poprosiła dzieci, aby nie płoszyły ptaków i pozostały na miejscu, bo przecież "bociany muszą odpocząć i nabrać sił po długiej podróży". To jedno zdanie mówi wszystko o tym, jak te piękne ptaki wrosły w podlaską tradycję i kulturę. Ich powrót jest rokrocznie wyczekiwany i witany radośnie, bo przynosi wiosenne nadzieje.
P.S. Linki albumów bocianich z mojej strony fotograficznej:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=161&sort=1 - nowiny z bocianiego gniazda
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=166&sort=1 - sianokosy biebrzańskie - Kapice
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=185&sort=1 - jesienne sejmiki bocinaie
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?album=184&sort=1 - impresje z bocianiego gniazda
środa, 19 marca 2014
Biały Grąd w zimowych błękitach, szarościach i bielach (09.03.2014)
Biały Grąd to o wiele więcej, niż tylko sucha grzęda pośród podmokłych rozległości nadbiebrzańskich łąk. Ciekawsza od niego bywa zazwyczaj prowadząca do niego groblą droga. Szczególnie piękna jest wtedy, gdy zima ustępuje miejsca wiośnie. Przybywa coraz więcej wody z topniejącego śniegu i lodu. Lodowa tafla utrzymuje się jeszcze przez kilka dni i podtrzymuje ciężar wędrowca . Z każdym dniem i każdym promieniem słonecznym jednak słabnie, a w wielu miejscach pęka i łamie się pod nogami. Dlatego idąc zalaną częściowo groblą trzeba iść ostrożnie, sprawdzając wytrzymałość lodowej tafli. Kiedy jest za słaba na to, by utrzymać ciężar człowieka, trzeba rozbić uderzeniem pięty lód i dopiero wtedy można stawiać kolejne kroki. Tam gdzie lód już zdążył się wytopić i odsłonił wodę przelewającą się przez wysłużoną groblę, wędrowiec przemierza rozlewisko brodząc czasami nawet i po biodra w wodzie. Idąc trzeba uważać na to, aby nie zejść z twardej i wyniesionej ponad rozlewiska grobli. Taka wyprawa wymaga wysokich gumowych butów, wytrwałości i rozkochania się w nadbiebrzańskim pejzażu, a wtedy wszystko staje się łatwe i ekscytujące.
Niebieska, niekiedy wręcz granatowa linia, to opisywana powyżej, przykryta wodą i lodem, droga. Jej zakrzywienie na zdjęciu wynika z zastosowania aparatu z funkcją zdjęć panoramicznych. Aparat był umieszczony na statywie i obracany w trakcie fotografowania o około 120 stopni.
Na tym zdjęciu widać wodę i lód, skrywające pod sobą groblę idącą ku grądowi. Tym razem już bez zakrzywienia perspektywy.
Ta sama droga przez rozlewiska, z tym, że fotografowana w przeciwnym kierunku.
Zalane i pokryte jeszcze lodem turzycowe łąki okalające groblę.
Z wieży widokowej na Białym Grądzie widać rozmarzniętą już i rozlaną Biebrzę tętniącą życiem o każdej porze roku.
P.S. Link do strony fotograficznej, do innych zdjęć z Białego Grądu:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=51&offset=0&order=&sort=
Niebieska, niekiedy wręcz granatowa linia, to opisywana powyżej, przykryta wodą i lodem, droga. Jej zakrzywienie na zdjęciu wynika z zastosowania aparatu z funkcją zdjęć panoramicznych. Aparat był umieszczony na statywie i obracany w trakcie fotografowania o około 120 stopni.
Na tym zdjęciu widać wodę i lód, skrywające pod sobą groblę idącą ku grądowi. Tym razem już bez zakrzywienia perspektywy.
Ta sama droga przez rozlewiska, z tym, że fotografowana w przeciwnym kierunku.
Zalane i pokryte jeszcze lodem turzycowe łąki okalające groblę.
Z wieży widokowej na Białym Grądzie widać rozmarzniętą już i rozlaną Biebrzę tętniącą życiem o każdej porze roku.
P.S. Link do strony fotograficznej, do innych zdjęć z Białego Grądu:
http://iwaszko.fotopozytywy.pl/index.php?tag=51&offset=0&order=&sort=
środa, 12 marca 2014
Lecą gęsi...lecą.
Marcowe gęsi na przelotach zapowiadają wiosenne odrodzenie natury, przebudzenie ze snu i wyciszenia. Ich nawoływania wypełniają przestrzeń przejmującymi wibracjami. Gęsi to wędrowcy sunący licznymi kluczami pod kopułą nieba. Zbożowe i białoczelne pojawiają się jak nomadowie. Zatrzymują się nad Biebrzą po to, aby posilić się i nabrać sił do dalszej wędrówki. Powrócą na krótko jesienią , potem następną wiosną i tak przez kolejne mijające lata będę ich pilnie wypatrywał, witał i żegnał na przemian.
wtorek, 4 marca 2014
Kapickie safari
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje zobaczyć wspaniałości natury otulonej łagodnym światłem wschodzącego słońca. Takim darem było dzisiejsze poranne kapickie safari. Świt był jasny, widoczność dobra. Powietrze było rześkie i chłodne. Lekki szron bielił trawy na łąkach. Brakowało tylko aktorów ubogacających ten pastelowy pejzaż swoją obecnością. Słoneczna tarcza była już zawieszona nisko nad horyzontem, kiedy jako pierwsze pojawiły się sarny. Ich sylwetki odcinały się wyraźnie od tła pobliskiego lasu, a delikatne jeszcze światło układało się na nich miękko i aksamitnie. Wokół słychać było żurawi klangor.
Kawałek dalej, przez asfaltową drogę prowadzącą z Kapic do Sojczyna przechodziły łosie. Kiedy usłyszały mój samochód nie uciekły, jak to one, ale przystanęły, aby rozejrzeć się i rozeznać w sytuacji. Dopiero po chwili nieśpiesznie udały się w dalszą drogę.
Potem spotkałem żurawie, ale na fotografowanie ich było zbyt daleko. Spotkanie z tymi pięknymi ptakami, o dźwięcznym i przejmującym głosie zawsze wprawia w drżenie moją duszę.
Słońce było już coraz to wyżej nad linią horyzontu i czas było wracać do domu. Powróciłem obdarowany i nasycony pięknem i przestrzenią, które wdycha się na kapickich łąkach tak naturalnie jak powietrze.
Kawałek dalej, przez asfaltową drogę prowadzącą z Kapic do Sojczyna przechodziły łosie. Kiedy usłyszały mój samochód nie uciekły, jak to one, ale przystanęły, aby rozejrzeć się i rozeznać w sytuacji. Dopiero po chwili nieśpiesznie udały się w dalszą drogę.
Potem spotkałem żurawie, ale na fotografowanie ich było zbyt daleko. Spotkanie z tymi pięknymi ptakami, o dźwięcznym i przejmującym głosie zawsze wprawia w drżenie moją duszę.
Słońce było już coraz to wyżej nad linią horyzontu i czas było wracać do domu. Powróciłem obdarowany i nasycony pięknem i przestrzenią, które wdycha się na kapickich łąkach tak naturalnie jak powietrze.
środa, 26 lutego 2014
Liczenie łosi - BPN
Łosie o tej porze roku liczy się metodą cichych pędzeń. Wyznaczeni obserwatorzy rozmieszczeni zostają na czole i po bokach powierzchni nazywanej miotem. Tworzy się coś w rodzaju worka, wewnątrz którego idą szeregiem ku czołowej linii naganiacze, napędzając zwierzęta na obserwatorów. Liczone przez obserwatorów i naganiaczy są te, które wybiegają na zewnątrz z miotu.
Przy okazji liczenia łosi w Biebrzańskim Parku Narodowym liczy się też jelenie, dziki, lisy i inne napotkane gatunki. Zwierzęta są wprawdzie jednorazowo niepokojone, ale uzyskane w ten sposób cenne informacje pomagają lepiej chronić je same i ich środowisko.
Przy okazji liczenia łosi w Biebrzańskim Parku Narodowym liczy się też jelenie, dziki, lisy i inne napotkane gatunki. Zwierzęta są wprawdzie jednorazowo niepokojone, ale uzyskane w ten sposób cenne informacje pomagają lepiej chronić je same i ich środowisko.
niedziela, 16 lutego 2014
Kanał Rudzki - powrót śródzimowych roztopów.
Obecna zima nie tylko spóźniła się. Ona przychodzi i odchodzi raz po raz. Kapryśny to i nieprzewidywalny gość. Nadeszła jako mroźna Pani, potem wychładzała wiatrem. Śnieg, którego tak skąpiła w tym roku, przewiała lub zamieniła na powrót w wodę w kilka dni. Pozostały resztki po nawianych zaspach. Tam, gdzie lód jeszcze się nie wytopił utworzyły się tafle wody, przypominające rozległe zwierciadła, w których przeglądają się chmury, słońce i jego blask, błękit nieba.
Pisałem już o tym, że jeszcze niedawno Pani zima smagała otwarte przestrzenie suchym i mroźnym wiatrem. To wtedy obsypała niektóre zaspy torfowym pyłem, czerniąc je. Bywa też, że rudy żelaza z torfowego podłoża rdzawo zabarwiły rdzawo lód.
Pisałem już o tym, że jeszcze niedawno Pani zima smagała otwarte przestrzenie suchym i mroźnym wiatrem. To wtedy obsypała niektóre zaspy torfowym pyłem, czerniąc je. Bywa też, że rudy żelaza z torfowego podłoża rdzawo zabarwiły rdzawo lód.
Biele, błękity i rdzawości układają się w faktury, smugi i plamy, czyniąc z rozległej monotonnej i pustej płaszczyzny urozmaicony, kruchy i zmienny świat, który ciepło zamienia na powrót w wodę
Słoneczne światło wydobywa i podkreśla wszystkie te niezwykłości. Nawet te rozproszone. Kiedy wraz z zachodem i zmierzchem odchodzi za linię horyzontu zabiera ze sobą i te błękity i te biele i te rdzawości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































